Partner serwisu
03 marca 2017

Czy można wyzwolić gospodarkę w Polsce z okowów neokolonializmu (GLOBALIZMU)?

Kategoria: Felietony

Po pierwsze nie jest to możliwe, jeśli decydenci gospodarczy uważają taki zamiar za czystą utopię, jak uważano za utopię pogląd Thomasa Morusa, który w pracy „Prawdziwie złota książeczka o najlepszym urządzeniu rzeczypospolitej i o nowej wyspie Utopii” (1516 r.) nakreślił wizję nowego, sprawiedliwego społeczeństwa, rządzonego demokratycznie, w którym nie ma własności prywatnej i osobistej, każdy obywatel zobowiązany jest do pracy i każdy wg potrzeb może z owoców tej pracy korzystać. W społeczeństwie takim nie ma obiegu pieniężnego, złoto i srebro używane są tylko do wymiany z innymi krajami.

Czy można wyzwolić gospodarkę w Polsce z okowów neokolonializmu (GLOBALIZMU)?

W XVIII i XIX w. głównym ośrodkiem myśli utopijnej stała się Francja (C.H. de Saint-Simon i Ch. Fourier) oraz Anglia (R. Owen), głównymi teoretykami socjalizmu połowy XIX w. stali się: Marks, F. Engels i P. Proudhon, twórcy marksizmu i anarchosyndykalizmu. I co z tego – można powiedzieć, skoro praktyka polityczna XX wieku, wiedząc o popularności wśród większości społeczeństwa takich haseł jak u Morusa, wykorzystała to instrumentalnie (różnego rodzaju rewolucje socjalne i faszystowskie) z cynicznym zamiarem zdobycia władzy, a potem jej wykorzystania dla korzyści jedynie swoich grup. Takie złe, a nawet zbrodnicze praktyki spowodowały skuteczne obrzydzenie nie tylko dla metod wprowadzania takiego systemu, ale niejako automatycznie dla takich systemów ogólnie. Wtedy wielu ekonomistów i realnych polityków, tak jak np.: Milton Friedman w „Free to Choose” („Wolność wyboru”) określili, jak powinien wyglądać kapitalizm, zakładając, że to on jest receptą na całe zło. To, że w latach 80. ubiegłego wieku hołdy składały Friedmanowi nawet ikony popkultury, świadczy wymownie o tym, jak ważne miejsce zajmował on i jego poglądy w powszechnej świadomości. Był Friedman doradcą światowych rządów i edukatorem tłumów. Friedman zmarł w 2006 r., ale idee, które krzewił, żywe są po dziś dzień, a nawet – według krytyków, którzy pogardliwie określają je mianem neoliberalizmu – rządzą współczesnym światem.

Takim odpryskiem liberalizmu, którego główną cechą i wytworem jest globalizm, jest współczesny neokolonializm ekonomiczny. W przypadku Polski widoczny aż nadto. Większość materialnych produktów (wytworów) sprzedawanych w Polsce jest pochodzenia niepolskiego. Część z nich tylko ze względu na niskie u nas koszty produkcji (płace niewiele wyższe niż w krajach Drugiego Świata, bo my to przecież Pierwszy Świat?) jest montowanych w Polsce. W najnowocześniejszych produktach, również tych dla energetyki, ich istota powstaje na podstawie myśli technicznej i półfabrykatów, i materiałów importowanych. Ostatnie polskie w całości produkty to SYRENA 105, rowery z ROMETU czy szkło i porcelana.

Wejdźmy do naszej dowolnej, trochę nowszej elektrowni, sprawdźmy co jest napisane na tabliczkach znamionowych urządzeń, skąd jest automatyka, skąd jest myśl wiodąca sterowania urządzeniami. Nie nasza! Dlaczego, pomimo że większość energetyki jest jeszcze w rękach polskich, tak się dzieje? Nie mamy odwagi i rodzimego kapitału? Nie mamy poczucia własnych możliwości pomimo wysokiego wykształcenia przeważającej części społeczeństwa? Nie mamy wykształconych wodzów, którzy potrafiliby coś z tym zrobić albo i ostatecznie nawet nas zapisać do kasty globalistów, poświęcając coś z powyborczego szybkiego blichtru na rzecz organicznej pracy dla przyszłości gospodarczej. Nie chcę dalej być jedynie dumny z polskich, przeważnie przegranych i utopionych w morzu krwi powstań, nie chcę być jedynie dumny z marzeń i poezji. Ja i moje pokolenie (też niestety w części konformistów czy karierowiczów pod coraz to zmieniającymi się sztandarami i definicjami patriotyzmu) nie zdążymy już tego wszystkiego zmienić.

Czas na pokolenie czterdziestolatków. UWAGA pokolenie – WAS nie widać, chyba że jesteście krewnymi królika w ważnych miejscach gospodarki i nauk ekonomicznych czy technicznych. Nie dajcie się zaszufladkować do roli jedynie epigonów.

Nie wiem co mnie dzisiaj naszło na takie filozofowanie, może to, że kilka dni po muśnięciu „smugą cienia” byłem skazany jedynie na wysłuchiwanie różnych bzdur telewizyjnych. Można było pomyśleć, że taka jest rzeczywistość, a to jest jedynie spektakl propagandy, czarowanie rzeczywistości. OBUDŹMY SIĘ, POWSTAŃCIE, WAKE UP!

Pozdrawiam z Jeleniej Góry, Jerzy Łaskawiec, 20 lutego 2017 r.

 

Tagi: felieton, felieton Jerzy Łaskawiec, Jerzy Łaskawiec, Thomas Morus
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ