Partner serwisu
05 kwietnia 2017

Szydło: nie zgadzamy się z wprowadzonymi normami klimatycznymi

Kategoria: Aktualności

Jeśli chodzi o naszą politykę klimatyczną, nasze stanowisko jest jasne: my nie zgadzamy się tymi normami, które zostały wprowadzone – powiedziała w środę premier Beata Szydło. Tu będziemy konsekwentnie protestować i szukać nowych rozwiązań – dodała premier.

Szydło: nie zgadzamy się z wprowadzonymi normami klimatycznymi

Premier była pytana na konferencji prasowej w Warszawie, jaka będzie strategia Polski wobec unijnej dyrektywy klimatycznej, przy obecnym stopniu zanieczyszczenia polskiego powietrza i oparciu naszej energetyki głównie na węglu. Szefową rządu pytano także o jej wypowiedź, że jest odporna na "szantaże i naciski, które są stosowane, również w Brukseli".

Chodzi o unijną dyrektywę, która ustanawia nowe limity głównych źródeł zanieczyszczeń powietrza dla państw UE.

"Jeśli chodzi o naszą politykę klimatyczną, nasze stanowisko jest jasne: my nie zgadzamy się z tymi normami, które zostały wprowadzone w Komisji Europejskiej. Przypomnę, że dotyczy to m.in. pakietu zimowego i innych rozwiązań, oczywiście emisji. I tu będziemy konsekwentnie protestować i szukać takich rozwiązań, które mogą poprawić te unijne rozwiązania w stosunku nie tylko do polskiej gospodarki" - powiedziała Szydło.

Jak zaznaczyła, "to nie jest tylko problem polskiej gospodarki, to również problem gospodarek z innych państw Europy Środkowej". "Będziemy w związku z tym korzystali ze wszystkich tych narzędzi, które daje nam uczestnictwo i członkostwo w UE i będziemy bronić polskiej gospodarki" - zapowiedziała premier.

Odnosząc się do swojej wypowiedzi dot. "szantaży i nacisków", premier powiedziała: "Ja mówiłam o naciskach, które panują w UE; m.in. te rozwiązania dot. klimatu są dobrym na to przykładem". "Ja przypomnę w jaki sposób były przyjmowane m.in. rozwiązania dot. pakietu zimowego, gdzie wbrew woli wielu państw zostały przepchnięte, mimo, że były protesty, decyzją Komisji" - powiedziała premier.

Podobna sytuacja - oceniła premier - miała miejsce w przypadku sprawy pracowników delegowanych. Przypomniała, że w tym przypadku "11 państw wystosowało protest, a mimo to KE tego protestu nie uwzględniła".

"To pokazuje w jasny sposób, że nie wszystkie decyzje UE, w Komisji Europejskiej, zapadają zgodnie z zasadą, która powinna obowiązywać. Bo tak mówią o tym traktaty, że jest solidarność w UE i brane są pod uwagę interesy wszystkich państw UE, a nie tylko kilku wybranych, tych silniejszych" - powiedziała premier.

"W związku z tym konsekwentnie Polska będzie protestować przeciw takiemu właśnie traktowaniu państw członkowskich. Jeśli UE ma się rozwijać, ma przetrwać i ma być instytucją, która rzeczywiście wypełnia swoje traktatowe zobowiązania, to prawa i zobowiązania wszystkich państw członkowskich muszą być takie same" - zaznaczyła szefowa rządu.

Nowelizacja dyrektywy o krajowych pułapach zanieczyszczeń (NEC) ma zredukować emisję szkodliwych substancji z przemysłu, ruchu drogowego, elektrowni i rolnictwa. Krajowe zobowiązania do emisji mają dotyczyć okresu po 2020 roku, ale ustalono też cele na okres od 2030 roku.

Z analizy wpływu - przygotowanej przez Komisję Europejską jeszcze przed uchwaleniem tych przepisów - wynikało, że roczny koszt dyrektywy na statystycznego Polaka miałby wynosić około 15 euro, tymczasem np. przeciętny Holender ponosiłby koszty w wysokości około 1,3 euro rocznie. Wyższe koszty dla Polski wynikają z zapóźnienia naszej gospodarki i złej jakości powietrza w naszym kraju.

Przepisy dyrektywy NEC zawierają zobowiązania krajów do ograniczenia emisji m.in. dwutlenku siarki (SO2) tlenków azotu (NOx), niemetanowych lotnych związków organicznych (NMVOC), amoniaku i drobnych cząstek stałych (o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra).

Dzięki nowym zobowiązaniom do 2030 roku liczba zgonów spowodowanych przez nieodpowiednią jakość powietrza ma zostać zmniejszona o połowę. Problem jednak w tym, że dla całej UE ustalono średni cel w tym zakresie na poziomie 49,6 proc., natomiast dla Polski około 50 proc. Ta z pozoru nieduża różnica może się przełożyć na bardzo wysokie koszty, które ponosiłoby nie tylko państwo, ale też gospodarstwa domowe, zwłaszcza te biedniejsze. Problematyczne jest też to, że nie przewidziano mechanizmu kompensacji tych kosztów.

Według wyliczeń Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska, z powodu tego, czym oddychamy, w Polsce odnotowuje się 40 tys. przedwczesnych zgonów rocznie. To ponad 10-krotnie więcej niż roczna liczba śmiertelnych ofiar wypadków samochodowych w naszym kraju. 97 proc. mieszkańców Polski oddycha powietrzem niespełniającym standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

(PAP)

Fot. 123rf

Tagi: Beata Szydło, KE, polityka klimatyczna, Światowa Organizacja Zdrowia
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ