Partner serwisu
18 września 2017

Elektromobilność. Czy damy się ostrzyc jak owce?

Kategoria: Konrad Świrski komentuje

Świat zmienia się diametralnie i za chwile zwyciężą elektryczne samochody. To już właściwie przesądzone – wszystkie atuty są po stronie elektromobilności. Widać dążenie do wyeliminowania emisji spalin z wielkich miast, a może i z całych kontynentów, co nawet wydaje się być możliwym biorąc pod uwagę prostotę konstrukcji silnika elektrycznego, synergię strategii rozwoju baterii w przemyśle samochodowym i w magazynowaniu energii dla zintegrowanych systemów energetycznych.

Elektromobilność. Czy damy się ostrzyc jak owce?

Jednak nade wszystko widać, że państwa chcą uniezależnić się od dostaw ropy naftowej z niestabilnych i mało przewidywanych krajów i zastąpić je kombinacją wysokiej technologii i nowoczesnej produkcji (zaawansowane technologicznie systemy transportowe i nowa energetyka oparta o OZE wspomagane magazynowaniem energii co idealnie wpisuje się w trend np. Factory 4.0).

Historia zatacza więc koło – pierwsze pojazdy elektryczne pojawiły się już ok. 1830-1840, a przed kluczowymi konstrukcjami silników spalinowych (pierwsze lata XX wieku) to właśnie samochody elektryczne poruszały się najszybciej. Teraz elektromobilność znowu powoli wypiera, wydawałoby się, niemożliwy do pokonania sektor stacji benzynowych, warsztatów samochodowych i recyklingu używanych, spalinowych pojazdów. Milion samochodów elektrycznych w Niemczech około 2030, jako cel dla kraju zaczyna być powoli realny. Wyłączne używanie pojazdów elektrycznych w Skandynawii jest już naturalnie rozważanym trendem regulacyjny. Na końcu polski program rozwoju elektromobilności, który przynajmniej trafnie odczytuje nowe trendy – to wszystko naturalne kroki, a świat z elektrycznymi samochodami będzie poruszał się już tylko szybciej. Ale zanim powszechnie przesiądziemy się do nowych pojazdów … pomyślmy chwilę paradoksalnie o … strzyżeniu owiec.

Strzyżenie owiec dla pozyskiwania naturalnego surowca jakim jest wełna ma historię znacznie dłuższą niż jakiekolwiek wynalazki przemysłowe. Dziś dorosłe, hodowlane owce są strzyżone zwykle raz na rok- tryki- męskie owce, na kilka dni przed stanówką (owczym okresem gotowości do rozrodu), natomiast samice – na kilka dni przed wykotem. Najlepsze gatunki owiec dają wełnę jednorodna (pochodzi z owiec szlachetnych – np. merynos), z ras tzw. prymitywnych (jakie głownie zobaczymy na polskich halach i łąkach) dostajemy wełnę tzw. mieszaną (kombinację, włosów puchowych przejściowych oraz rdzeniowych). Strzyżenie owiec jest sztuką a obecnie używa się do tego zaawansowanych technologicznie maszynek elektrycznych. Dzięki temu strzygacz może oporządzić w warunkach polskich nawet do 100 owiec dziennie (w Australii lub Nowej Zelandii gdzie pracują najlepsi profesjonaliści norma dochodzi nawet do 300 dziennie). Rekord Guinnesa ustanowił niedawno Nowozelandczyk – Rowland Smith, który w ciągu 8 godzin ostrzygł 644 owce. Jednak do rekordowych prób owce przygotowuje się specjalnie (prawie jak zawodników olimpijskich) i na przykład przed samą „obróbką” stoją one na specjalnych podgrzewanych matach, dzięki czemu intensywnie się pocą, a to niesłychanie pomaga w samym procesie strzyżenia. Intrygujące informacje techniczne o strzygaczach i strzyżeniu pomogą nam rozważyć problem, który w języku polskim kojarzy się ze strzyżeniem owiec (albo baranów) a mianowicie… opodatkowaniem paliw dla napędu samochodu, a w przyszłości opodatkowaniem energii dla samochodów elektrycznych.

Cały artykuł można znaleźć na konradswirski.blog.tt.com.pl

źródło: konradswirski.blog.tt.com.pl
fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ