Partner serwisu
15 stycznia 2018

Bezpieczeństwo energetyczne Polski. Hasło polityczne czy początek poważnych działań?

Kategoria: Felietony

Piszę ten felieton w takim dniu (9.12.2017), kiedy rezygnacja poprzedniego premiera jest już przyjęta (wraz z całym gabinetem RM), a nowy premier został desygnowany. Do czasu wyłonienia nowego składu Rady Ministrów działa jej poprzedni skład. Czy tylko sprząta biurka, czekając na nowe (być może również z nimi) otwarcie? Czy zostało do nich puszczone oczko, że są pewni w nowej ekipie? Wtedy spokojnie robią swoje dalej. Sądzę, że będzie to dotyczyło zarządzających energetyką.

Bezpieczeństwo energetyczne Polski. Hasło polityczne czy początek poważnych działań?

Dotychczasowe przesłanki w zakresie polityki energetycznej (vide konferencja w Karpaczu czy poprzednie w Warszawie i Wrocławiu) wskazywały na coraz intensywniejsze „oswajanie” opinii publicznej z hasłem „bezpieczeństwo energetyczne Polski”. Wcześniej tego tak wyraźnie nie robiono, dając do zrozumienia, że wszystko jest OK, chociaż nie było. Wyczuwalny w ostatnim czasie był nawet wyraźny nacisk akcjonariusza w postaci Skarbu Państwa na umieszczanie w statutach i w „misji” wielkich przedsiębiorstw energetycznych sformułowania, że celem spółki jest również dbanie o bezpieczeństwo energetyczne kraju. PGE i ENERGA mają to już wpisane, ENEA będzie miała to zrobione wkrótce, a TAURON, jak ten góral z kawału, cały czas się waha.

Cel taki ze swej natury jest celem strategicznym, na który to spółka musi przeznaczyć znaczną część swych skonsolidowanych dochodów. Cel będzie osiągnięty za kilkanaście lat, co jest w antynomii do oczekiwań mniejszościowych akcjonariuszy, głównie portfelowych. Pewnie będą one chciały teraz zmieniać swoje cele inwestycyjne.

No to co? Musimy jednak, jak teraz widzę, na zdecydowane działania spółek jeszcze trochę poczekać, wiedząc, że bez wsparcia długookresowego i świadomego rządu nie może się to obyć. Każdy europejski, i nie tylko, rząd, który ma na celu poprawę wskaźników gospodarczych i społecznych, a także wprost rozumianego bezpieczeństwa swego kraju, robi skutecznie to, co dla tego bezpieczeństwa jest konieczne. Działa tak w sposób bardziej lub mniej ofi cjalny, pomimo ofi cjalnej polityki liberalnej, gdzie hasłowo brak jest preferencji dla swoich, ma być konkurencyjny rynek i swobodny przepływ kapitału. Robią tak w Niemczech, we Francji, Włoszech itd. Nie musimy być w polityce gospodarczej i religii ekologicznej dotyczącej CO2 bardziej papiescy od papieża. EU jest konfederacją, a nie federacją. Biorąc jednak pod uwagę zasady czasu pokoju, to pacta sund servanda. Lepiej więc już na etapie tworzenia „pacta” nie dopuścić, jako jeden z pełnoprawnych członków UE, do powstania czegoś, czego jako państwo nie będziemy w stanie dotrzymać (w energetyce vide realizacja w terminie IED, a teraz konkluzji BAT).

O dalszej polityce władz dowiem się najwcześniej w zarysach we wtorek (expose premiera) lub za kilka miesięcy, jeśli ministrowie kluczowi dla tej sfery będą wymienieni. Czas jednak płynie niezależnie od woli politycznej. W wojsku był zwyczaj, że idący do cywila 150 dni przed tą oczekiwaną datą kupowali centymetr krawiecki i codziennie odcinali 1 cm, ciesząc się, że za chwilę zostanie im tylko końcówka. My raczej nazywajmy to countdown, bojąc się jakiegoś blackout’u, tak jak boimy się końca świata. Niektórzy z nas w chwili, gdy przechodzili na emerytury, otrzymywali wyliczenie tej nowej kwoty miesięcznej, za którą trzeba by dożyć. Jednym z czynników uwzględnianych w rachunku był przewidywany okres tzw. statystycznego dożycia. W moim pokoleniu jest to około 226 miesięcy po 65. roku życia. Po trzech latach zorientowałem się, że to już tylko 190 miesięcy. Nie ma zmiłuj na takie diktum acerbum. Taką zasadą również się to liczy dla starej energetyki, tylko że tych miesięcy jest już raczej mniej. Polityka bezpieczeństwa państwa polega na tym, aby po pierwsze wiedzieć, że coś takiego przy nicnierobieniu jest nieuchronne. A ponadto, że w dużej energetyce od genialnej myśli do efektu w postaci nowej znaczącej mocy musi upłynąć 6-8 lat. Należy również wiedzieć, że w tym czasie żadna realna, nowa idea zastępująca energię elektryczną, lub choćby zmieniająca sposób jej uzyskania czy magazynowania, nie powstanie.

Nie wiedząc, co się stanie za tydzień czy za miesiąc w sferze polityki, ale wiedząc, co się stanie za kilka lat (oby nie tej zimy) w energetyce, życzę Szanownym Czytelnikom Wesołych Świąt Bożego Narodzenia jedynie przy choinkowych świecach. Inne świece niech pozostaną w szufladach.


_________________________________________________

Jerzy Łaskawiec, Wrocław 9.12.2017 r.
 

Felieton został również opublikowany w nr 8/2017 dwumiesięcznika "Energetyka Cieplna i Zawodowa".

fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ