Partner serwisu
25 lipca 2018

Tesla pracuje nad 250 MW-ową wirtualną elektrownią w Południowej Australii

Kategoria: Z życia branży

Inżynierowie amerykańskiej Tesli podjęli się wyzwania budowy wirtualnej elektrowni w Południowej Australii, która dzięki 250 MW mocy będzie obejmowała 50 tysięcy domów. Inwestycję, która cieszy mieszkańców i władze Australii Południowej, poprzedzą testy - czytamy na portalu swiatoze.pl

Tesla pracuje nad 250 MW-ową wirtualną elektrownią w Południowej Australii

W 50 tysiącach wyznaczonych nieruchomości zainstalowane zostaną panele fotowoltaiczne (5kW) oraz magazyny Tesla Powerwall (13,5 kWh). Dotychczas zamontowano 100 zestawów, a w przygotowaniu jest kolejny tysiąc pakietów. Instalacje będą obejmowały nieruchomości publiczne i prywatne. Mieszkańcy Południowej Australii do projektu mogą się zgłaszać i rejestrować na stronach rządowych. Dotychczas otrzymano ponad 37 tysięcy zgłoszeń.

Po całkowitej instalacji wirtualna elektrownia będzie posiada moc całkowitą 250 MW oraz zasób energii 650 MWh. Innowacyjny projekt ma na celu: wygenerowanie niskich cen energii, zapewnienie zwiększonej stabilności systemu elektroenergetycznego oraz ochrony i bezpieczeństwa energetycznego w przypadku awarii sieci, zwiększenie kontroli i przejrzystości zużycia energii w czasie rzeczywistym przez klienta za pomocą dedykowanej aplikacji oraz zmniejszenie zużycia paliw kopalnych. Analiza przeprowadzona przez Frontier Economics pokazuje, że nowa elektrownia 250 MW-owa obniży rachunki za energię dla uczestniczących gospodarstw domowych o około 30%. Dodatkowo skorzystają również pozostali mieszkańcy Australii Południowej – z niższych cen energii i zwiększonej stabilności energetycznej.

Cały artykuł dostępny na swiatoze.pl

źródło: swiatoze.pl
gość
2018-07-27
Uprzejmie proszę o nie powielanie błędów portalu WNP.pl, gdzie piece myli się z kotłami. W tym samym wydaniu używacie Państwo neologizmu "wirtualna elektrownia", gdzie w jednym przypadku ( w tym artykule) odnosicie to do system rozdystrybuowanej generacji wielu jednostek małej mocy a w drugim artykule (o firmie Lerta), odnosicie to samo określenie do platformy zarządzającej popytem i podażą prądu w sieci. Przypominam, że znaczenie "wirtualny" odnosi do czegoś, co nie istnieje w rzeczywistości, symuluje rzeczywistość, lub jest przewidziane teorią a niemożliwe do zaobserwowania, jak np. cząstka wirtualna w fizyce kwantowej. "Wirtualna elektrownia" może opisywać, co najwyżej, np. komputerowy model elektrowni dla celów treningowych. Bezkrytyczna implementacja do języka określeń o różnych pojęciach kończy się chaosem w pojmowaniu rzeczywistości, dlatego apeluję o odpowiedzialność w tym zakresie i prawidłowe stosowanie słownictwa, zwłaszcza przez dziennikarzy i publicystów. Inaczej będziemy mieli piece zamiast kotłów a zwiększone zadymienie będzie bezkrytycznie nazywane smogiem. Przecież konia nie nazywamy krową, prawda?
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ