Partner serwisu
04 września 2025

O krok za daleko. Unijny przemysł, który kuleje

Kategoria: Aktualności

Zastanówmy się, jaki kierunek przekształceń powinien obrać dziś przemysł unijny. Jak rozwiązać dylemat transformacji i konkurencyjności w kontekście przyśpieszenia procesów dekarbonizacyjnych?

O krok za daleko. Unijny przemysł, który kuleje

„Wspólnota i Państwa Członkowskie czuwają nad zapewnieniem warunków niezbędnych dla konkurencyjności przemysłu Wspólnoty” – zdanie to, wbrew pozorom, nie pochodzi z jednego z tegorocznych dokumentów zapoczątkowanych przez Competitiveness Compass1 i będących pokłosiem raportu byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego i premiera Włoch Mario Draghiego2 . Wskazany cytat jest z 1992 r., kiedy to Traktat z Maastricht dodał do Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską artykuł w całości poświęcony wspieraniu konkurencyjności naówczas wspólnotowego, a później unijnego przemysłu. Można byłoby zatem powiedzieć, że potrzeba uwzględniania konkurencyjności przemysłu, przy tworzeniu i wdrażaniu regulacji, to nic nowego. Skąd zatem nagły tegoroczny wybuch tematów i aktywności Komisji Europejskiej, traktujących ze szczególną troską konkurencyjność przemysłu?

Obecna kondycja unijnego przemysłu, zwłaszcza energochłonnego, jest daleka od optymizmu. Wystarczy spojrzeć na dane Eurostatu odnoszące się do produkcji przemysłowej. Jeżeli porównamy te z końca 2024 r. do danych za 2021 r., widzimy zasadniczy spadek poziomów produkcyjnych w czterech dużych energochłonnych sektorach: papierniczym, chemicznym, wyrobów mineralnych z surowców niemetalicznych (np.: szkło, ceramika, cement) oraz produkcji metali (rys. 1).


RYS. 1 Zmiany poziomów produkcji przemysłowej w latach 2022- 2024 (źródło: dane Eurostat)

Sytuacja nie poprawia się, jeżeli spojrzymy na ostatnie dziesięć lat. W okresie intensywnego rozwoju światowego, wzrostu PKB oraz zwiększania się zużycia podstawowych dóbr przemysłowych, znaczenie unijnego przemysłu w gospodarce światowej wyraźnie spada.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Powyższe sektory wskazałem nieprzypadkowo. Każdy z nich odgrywa fundamentalną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa państw członkowskich i Unii Europejskiej jako całości. Bezpieczeństwa rozumianego dosłownie, w najbardziej pierwotnym znaczeniu, czyli ochrony przed odebraniem życia przez kogoś wrogo do nas nastawionego, na przykład przez inne, agresywne państwa. Trudno sobie wyobrazić bezpieczeństwo militarne bez pojazdów pancernych (podstawa to sektor hutniczy), systemu umocnień (sektor cementowy) czy produkcji podstawowych medykamentów i żywności (sektor chemiczny). Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku obrony cywilnej. Nie wspominając o tym, że sektory przemysłu ciężkiego, wraz z kompetencjami w nich zbudowanymi oraz parkiem maszynowym, tworzą szerszą bazę przemysłową, kluczową w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa, dzięki możliwości przestawienia się na produkcję niezbędną w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia.

Co jednak doprowadziło do sytuacji, w której duże, energochłonne branże przemysłu unijnego, będące historycznie kołem zamachowym napędzającym gospodarki europejskie, stały się miękkim podbrzuszem Unii Europejskiej i poszczególnych państw członkowskich? Na to pytanie starał się odpowiedzieć wcześniej wspomniany Mario Draghi, który wskazał na pięć głównych elementów utraty konkurencyjności przez przemysł unijny (tabela).

Spoiwem tych wszystkich elementów są oczywiście regulacje. I tu od razu wyrażę nieortodoksyjne spostrzeżenie. Wbrew pewnej ogólnej i bieżącej narracji wskazującej, że problemem trapiącym przemysł są regulacje, uważam, że to nadmierne uproszczenie. Regulujemy rzeczywistość, aby ją skorygować zgodnie z naszymi potrzebami i celami. Dostrzegamy pewną dysfunkcyjność i za pomocą prawa staramy się dobrać takie środki, które będą nakierowane na osiągnięcie celu w efektywny sposób. Upraszczając można zatem powiedzieć, że regulacja prawna jest niczym środek transportu, który służy do przemieszczenia się z punktu A do punktu B, gdzie A to stan obecny, nieoptymalny, a punkt B to właśnie stan postulatywny, docelowy. Dobór środka transportu (konkretnego sposobu regulowania) i miejsca dotarcia (to, co chcemy osiągnąć regulacją) zależy od tworzących prawo. Bazując na tym porównaniu widać wyraźnie, że działalność legislacyjną Unii Europejskiej można analizować w tym duchu.

5 Głównych elementów utraty konkurencyjności przez energochłonny przemysł unijny:

1. Wysokie ceny energii: ceny energii elektrycznej dla przemysłu w Unii Europejskiej są większe niż w USA i Chinach – o ponad 150%, natomiast ceny gazu ziemnego – wyższe o ok. 350% niż w USA i ok. 50% niż w Chinach3 .

2. Obciążenie wyceną emisji gazów cieplarnianych: w Unii Europejskiej na każde 1000 EUR wypracowanej wartości dodanej w sektorach energochłonnych przypadało między 60 a 150 EUR kosztów związanych z emisjami gazów cieplarnianych, przy założeniu wyceny każdej tony na poziomie około 60 EUR/tCO2eq 4 . W tym czasie światowa uśredniona cena emisji w ramach systemów handlu uprawnieniami była na poziomie około 4 EUR/tCO2eq 5 .

3. Wysoki poziom potrzeb inwestycyjnych na dekarbonizację: potrzeby inwestycyjne na dekarbonizację są olbrzymie. W perspektywie 2025-2040 tylko w czterech najbardziej energochłonnych sektorach w Unii Europejskiej inwestycje szacowane są na poziomie ponad 500 mld EUR6 . Tu też na marginesie należy zauważyć, że mowa jest wyłącznie o nakładach inwestycyjnych7, natomiast Mario Draghi nie wskazuje na zwiększone koszty operacyjne8, które też powinny być traktowane jako te związane z transformacją klimatyczno-energetyczną9.

4. Kompleksowe regulacje przemysłowe: unijna polityka regulacyjna wymaga wyższych nakładów dekarbonizacyjnych niż koszty ponoszone przez sektory przemysłowe w innych częściach świata, co w połączeniu z aktywną polityką pomocy publicznej w państwach trzecich oznacza pogorszenie unijnej konkurencyjności.

5. Niewykorzystany potencjał cyrkularności: Unia Europejska jest silnie uzależniona od importu minerałów, w tym także tych niezbędnych w produkcji przemysłowej i transformacji energetycznej, jak np.: lit, platyna czy kobalt.


Gdzie leży istota problemu?

Stanem wyjściowym, nieoptymalnym, jest zasygnalizowany przeze mnie i pokazany na danych problem z utratą konkurencyjności oraz deindustrializacją Unii Europejskiej. Co jest tego przyczyną Mario Draghi wskazał stosunkowo dobrze. Oczywiście tych elementów, składających się na całokształt utraty, jest więcej, m.in.: demografia (gdzie pomimo rosnącej populacji w Unii spada odsetek aktywnych zawodowo osób), zwiększona presja płacowa czy też możliwość znalezienia bardziej marżowej działalności w innych działach gospodarki.

Jednak bazując tylko na przyczynach wskazanych przez Mario Draghiego wyraźnie widać, że obecny sposób regulowania przez Unię Europejską nie tylko przyczynia się do wystąpienia zdiagnozowanych problemów wpływających na konkurencyjność, lecz wręcz je pogłębia. Dochodzi zatem do sytuacji, w której zdawałoby się, że dwie polityki: klimatyczno-energetyczna oraz przemysłowa, wchodzą ze sobą w kolizję. Jednak, w mojej ocenie, nie jest to prawdą, bowiem polityka klimatyczno-energetyczna to w gruncie rzeczy ta przemysłowa. Czym jest bowiem „polityka przemysłowa”? To działanie władz państwowych nakierowane na transformację struktury gospodarki do osiągnięcia założonego celu, który leży w interesie publicznym. Dokładnie w takim kontekście polityka klimatyczno-energetyczna jest w najwyższym stopniu polityką przemysłową realizowaną za pomocą narzędzi regulacyjnych, co postaram się zobrazować na dwóch bardzo aktualnych przykładach.

 

Cały artykuł dostępny jest w magazynie Kierunek Energetyka 4/2025.

 

źródło: Kierunek Energetyka 4/2025
fot. Kierunek Energetyka 4/2025
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ