Jak firmy mogą zarabiać na tym, że… zużywają mniej energii? Programy DSR w praktyce MŚP
Energia elektryczna jeszcze do niedawna była dla większości firm jedynie kosztem. Stałym, trudnym do przewidzenia i w dużej mierze niezależnym od bieżących decyzji biznesowych. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rosnące zapotrzebowanie na prąd, coraz większy udział odnawialnych źródeł energii oraz presja regulacyjna przyczyniły się do tego, że to elastyczność energetyczna stała się realną wartością rynkową. W tym kontekście coraz częściej pojawia się pytanie, jak firmy mogą zarabiać na energii, zamiast jedynie za nią płacić. Jedną z odpowiedzi są programy DSR. To mechanizm wciąż mało znany, a jednocześnie bardzo konkretny finansowo.

Na czym polega program DSR?
Zacznijmy od podstaw, bo pytanie o to, jak działają programy DSR dla firm, wciąż pojawia się bardzo często. Demand Side Response to mechanizm rynkowy, w którym odbiorcy energii elektrycznej są wynagradzani za gotowość do czasowego ograniczenia poboru mocy lub przesunięcia zużycia energii w czasie. Nie chodzi więc o stałe oszczędzanie prądu ani o rezygnację z produkcji, lecz o zdolność do elastycznej reakcji w określonych momentach.
Programy DSR funkcjonują jako element rynku mocy i są wykorzystywane przez operatora systemu przesyłowego (w Polsce przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne) w sytuacjach zagrożenia bilansu mocy. Zamiast uruchamiać rezerwy lub ryzykować przeciążenie sieci, operator kupuje redukcję zapotrzebowania po stronie odbiorców. Firmy, które zadeklarowały gotowość do takiej redukcji, otrzymują za to wynagrodzenie. I to wcale niemałe.
Ważne przy tym jest to, że pieniądze wypłacane są już za samą gotowość, a nie wyłącznie za faktyczne wykonanie redukcji. To właśnie ten element sprawia, że coraz więcej przedsiębiorców zaczyna interesować się tym, jak można zarabiać na DSR.
Dlaczego system energetyczny płaci firmom za mniejsze zużycie?
Z punktu widzenia operatora systemu elektroenergetycznego utrzymanie równowagi pomiędzy produkcją a zużyciem energii jest kluczowe dla bezpieczeństwa całego kraju. Każde nagłe przeciążenie sieci może prowadzić do wzrostu kosztów, a w skrajnych przypadkach do blackoutu. To ryzyko jest jak najbardziej realne, o czym najlepiej nie zaświadcza fakt gigantycznych problemów, jakie pojawiły się w Hiszpanii i Portugalii 28 kwietnia 2025 roku.
Kiedy zatem w systemie energetycznym robi się ciasno (upał, mróz, awaria elektrowni, wysoki popyt), operator ma w zasadzie dwa wyjścia:
- albo szybko dorzucić energii do systemu,
- albo sprawić, żeby ktoś zużył jej trochę mniej.
Jak pokazuje życie, z tą pierwszą opcją nie jest jednak tak łatwo. Budowa elektrowni trwa latami. Utrzymywanie rezerw mocy kosztuje fortunę. Import energii bywa drogi albo po prostu niedostępny. A sieci nie da się nagle poszerzyć tylko dlatego, że dziś wszyscy włączyli klimatyzację.
Za to po drugiej stronie licznika są firmy, które często mogą coś na chwilę wyłączyć, spowolnić albo przesunąć w czasie. Nie zawsze, nie wszędzie, ale wystarczająco często, żeby miało to realne znaczenie dla systemu. I właśnie za to system jest gotów zapłacić.
DSR działa na zasadzie porozumienia – w trudnym momencie zużyjcie trochę mniej energii elektrycznej dla firm, a my wam za to zapłacimy. Dla operatora to tańsze i szybsze niż ratowanie się drogą energią lub awaryjnymi rozwiązaniami. A dla firmy dodatkowe pieniądze za coś, co i tak da się zrobić bez większego bólu.
Oczywiście programy DSR nie są improwizacją ani gaszeniem światła w panice. Udział w systemie jest wcześniej ustalony, oparty na umowach i konkretnych zasadach. Firma wie, kiedy i ile może zredukować, a system wie, na co może liczyć.
Jak firmy mogą zarabiać dzięki redukcji poboru energii?
To, jakie korzyści finansowe z udziału w programach DSR może osiągnąć firma, zależy głównie od tego, czym się zajmuje i jak wygląda jej profil energetyczny. Jak już wspomnieliśmy DSR nie polega na gaszeniu wszystkiego i zatrzymywaniu biznesu. Wręcz przeciwnie, w większości przypadków chodzi o drobne, dobrze zaplanowane zmiany, które nie wpływają negatywnie na tempo codziennej pracy.
- W zakładach produkcyjnych najczęściej wystarczy przesunąć w czasie najbardziej energochłonne procesy. Uruchomić je wcześniej, później albo na innej zmianie. Działalność jest dalej kontynuowana, tylko prąd pobierany jest w innym momencie. Dla systemu to ogromna różnica, dla firmy często żadna.
- W centrach logistycznych czy magazynach redukcja może polegać na czasowym ograniczeniu pracy urządzeń pomocniczych (np. ładowarki, systemów sortujących czy instalacji).
- W obiektach handlowych, chłodniach i halach magazynowych sprawa jest jeszcze prostsza. Lekka korekta temperatury, zmiana nastaw wentylacji, chwilowe ograniczenie oświetlenia w mniej używanych strefach.
Coraz częściej firmy wykorzystują też własne źródła i zaplecze techniczne. Ważną rolę odgrywają tu agregaty rezerwowe, kogeneracja, magazyny energii czy instalacje PV. W momentach redukcji zamiast pobierać prąd z sieci, korzystają z własnych zasobów, a system DSR płaci im za to, że odciążają sieć.
Istotną zaletą programu jest również to, że przedsiębiorca ma pełną kontrolę. Sam decyduje, które instalacje zgłasza do programu, w jakim zakresie i kiedy są dostępne. Nikt nie każe wyłączać najważniejszych procesów ani ryzykować ciągłości działania. Ten mechanizm wzmacnia elastyczność energetyczną MŚP.
Jakie firmy mogą uczestniczyć w programach DSR?
DSR nie jest rozwiązaniem dla każdego. Nie został on stworzony z myślą o firmach, które zużywają symboliczne ilości energii. Ten mechanizm powstał po to, żeby realnie pomagać systemowi energetycznemu w trudnych momentach, a do tego potrzebna jest konkretna skala.
Zatem kto może przystąpić do programu DSR? Przede wszystkim są to przedsiębiorstwa, które są w stanie zaoferować mierzalną i powtarzalną redukcję mocy. Najczęściej mówimy o odbiorcach posiadających:
- moc przyłączeniową na poziomie około 200–300 kW lub więcej, albo
- roczne zużycie energii przekraczające 2 GWh.
Jak więc widać, to nie wielkość firmy decyduje o możliwości udziału w DSR, tylko jej zużycie energii. Przez lata programy DSR kojarzyły się głównie z dużymi zakładami przemysłowymi i gigantami energochłonnymi. Dziś ten obraz jest coraz mniej aktualny.
Wiele małych i średnich przedsiębiorstw zużywa naprawdę dużo prądu, często więcej niż klasyczne duże biura czy centra usług. Dotyczy to m.in. firm z branży:
- spożywczej,
- przetwórstwa,
- recyklingu,
- logistyki,
- rolnictwa,
- chłodni,
- magazynów,
- obiektów wielkopowierzchniowych.
Formalnie są to bardzo często MŚP, ale energetycznie pełnoprawni uczestnicy DSR.
Czy DSR jest opłacalny dla małych i średnich przedsiębiorstw?
Pytanie nie brzmi „czy udział w DSR opłaca się małym firmom?”, tylko czy dana firma w ogóle ma z czego tę redukcję zrobić. Jeśli profil zużycia na to pozwala, opłacalność bardzo często jest po prostu oczywista.
Organizacje, które mają odpowiednią moc i choć odrobinę elastyczności, mogą liczyć na wynagrodzenie za samą gotowość do redukcji. Mówimy tu nawet o kwotach rzędu około 200 tysięcy złotych rocznie za 1 MW mocy. Te pieniądze nie są uzależnione od tego, czy faktycznie dojdzie do wezwania do redukcji. Wystarczy być gotowym i spełniać warunki umowy.
Dla wielu małych i średnich przedsiębiorstw to po prostu dodatkowy, przewidywalny przychód, który nie wymaga zwiększania sprzedaży ani zmiany modelu biznesowego. Często środki z DSR są przeznaczane na inwestycje w automatykę, modernizację instalacji albo dalszą poprawę efektywności energetycznej. Czyli rzeczy, które i tak prędzej czy później trzeba zrobić.
Dlatego jeśli firma spełnia kryteria techniczne, DSR przestaje być ciekawostką z rynku energii, a zaczyna być konkretnym narzędziem finansowym, z którego MŚP mogą korzystać na równych zasadach z dużym przemysłem. Jeżeli chcesz wiedzieć, czy Twoja firma spełnia wymagania, doradcy Eco dla Biznesu z chęcią odpowiedzą na Twoje pytania zarządzanie energią w firmie.
Przykłady z rynku
DSR to nie eksperyment. W Polsce korzystają z niego największe firmy przemysłowe, ale również przedsiębiorstwa, które formalnie mieszczą się w kategorii MŚP. W mijających roku do programu dołączyły między innymi dwie spółki.
KGHM Polska Miedź podkreśla, że udział w DSR to nie tylko wymierne korzyści finansowe, ale także wcześniejsza informacja o zagrożeniach w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym i możliwość lepszego przygotowania zakładów na trudne warunki pracy sieci.
Z kolei Grupa Tubądzin, producent płytek ceramicznych, wykorzystuje DSR jako element strategii zarządzania energią i zrównoważonego rozwoju. W tym przypadku redukcje poboru energii są planowane tak, aby nie wpływały negatywnie na ciągłość produkcji, a jednocześnie przynosiły realne oszczędności i dodatkowe przychody.
DSR dla firm – jak wystartować?
Samodzielne przystąpienie do programu wymaga przejścia określonych procedur i formalności. Łatwo się w nich pogubić. Z tego względu większość przedsiębiorstw decyduje się na współpracę z agregatorem lub na usługi doradztwa energetycznego dla biznesu. Doświadczenie i kompleksowa wiedza – to właśnie te cechy wyróżniają Eco dla Biznesu. Firma pomaga:
- przeanalizować realny potencjał redukcyjny,
- ocenić ryzyka operacyjne,
- przygotować formalności i certyfikację,
- wdrożyć DSR w sposób bezpieczny dla produkcji.
Demand Side Response nie jest rozwiązaniem dla każdego. Jeśli jednak spółka ma możliwość przesunięcia zużycia w czasie, mechanizm staje się jednym z niewielu dostępnych na rynku, który pozwala realnie zarabiać na elastyczności. W ten właśnie sposób energia elektryczna staje się tańsza, spółka poprawia swoją pozycję konkurencyjną, a marka zyskuje wizerunek podmiotu odpowiedzialnego środowiskowo.
Artykuł powstał przy współpracy Eco dla Biznesu







Komentarze