Partner serwisu
21 września 2026

Miedź potrzebuje pewnej energii

Kategoria: Aktualności

KGHM chce zwiększać skalę produkcji i jednocześnie ograniczać emisje, ale w kopalniach i hutach nie ma miejsca na kompromisy w bezpieczeństwie dostaw. O własnych OZE, magazynach energii, gazie, wodorze, przyszłości technologii CCU/CCS oraz budowaniu odpornego miksu energetycznego rozmawiamy z Ryszardem Biernackim, dyrektorem naczelnym ds. transformacji energetycznej z KGHM Polska Miedź S.A.

Dominika Miensopust: KGHM ogłosił nową strategię rozwoju do 2055 roku, w której transformacja energetyczna zajmuje ważne miejsce. Co dokument ten zmienia w dotychczasowym podejściu spółki do energii i dekarbonizacji?

Ryszard Biernacki: Strategia 2055+ wzmacnia podejście KGHM do energii i dekarbonizacji, przesuwając je z obszaru kosztowego do jednego z kluczowych elementów bezpieczeństwa operacyjnego, konkurencyjności i długoterminowego rozwoju spółki.

Energia staje się nie tylko warunkiem ciągłości produkcji, lecz także narzędziem budowania odporności kosztowej i przewagi na globalnych rynkach. Racjonalne zarządzanie mediami energetycznymi wpływa na bezpieczeństwo pracowników, stabilność procesów produkcyjnych oraz wizerunek firmy funkcjonującej w otoczeniu rosnących wymagań klientów i regulatorów.

Czyli energia przestaje być po prostu pozycją w kosztach?

Zdecydowanie. W Strategii 2055+ transformacja energetyczna jest ściśle powiązana z rozwojem głównego ciągu technologicznego, modernizacją hut i kopalń, automatyzacją, digitalizacją oraz stabilną produkcją po 2055 roku.

Oznacza to przejście od pojedynczych projektów redukcji emisji do budowy spójnego systemu obejmującego własne nisko- i zeroemisyjne źródła energii, poprawę efektywności energetycznej, ograniczanie emisji pośrednich, rozwój technologii wspierających ESG oraz większą kontrolę nad kosztem i dostępnością energii.

Który element tej transformacji będzie najtrudniejszy? Sama rozbudowa własnych źródeł czy raczej pogodzenie dekarbonizacji z ogromną skalą produkcji KGHM?

Najtrudniejsze będzie połączenie trzech kierunków: utrzymanie dużej skali produkcji miedzi – pierwiastka odpowiedzialnego przecież za transformację energetyczną, ponadto elektromobilność i digitalizacja oraz ograniczanie emisji gazów cieplarnianych przy zachowaniu optymalnych i akceptowalnych kosztów produkcji.

Szczególnie wymagająca będzie redukcja emisji bezpośrednich dwutlenku węgla, ponieważ wynikają one z procesów hutniczych, wykorzystania paliw w maszynach górniczych i pracy własnych źródeł gazowych. Mamy opracowane scenariusze ograniczania emisji pośrednich poprzez zakup lub własną produkcję zielonej energii, poprawę efektywności jej wykorzystania w ramach funkcjonującego od roku 2017 systemu Zarządzania Energią ISO 50001, ale redukcja emisji CO2 zakresu pierwszego jest dla nas poważnym technologicznym wyzwaniem.

A więc największym wyzwaniem nie jest samo „zazielenienie” energii, tylko zrobienie tego bez ryzyka dla produkcji?

W praktyce wyzwaniem nie będzie uruchamianie własnych instalacji OZE, lecz zapewnienie stabilnego bilansu energetycznego dla naszych zakładów pracujących przecież bez przerw: poprzez miks własnej generacji, kontrakty długoterminowe, magazyny energii, źródła dyspozycyjne i działania efektywnościowe. Najtrudniejszym celem strategicznym pozostaje jednak osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku, przy jednoczesnym utrzymaniu rentowności i rozwoju produkcji. To wymaga nie tylko inwestycji energetycznych, ale również modernizacji technologii, konsekwentnej dyscypliny kosztowej i dostępu do finansowania zewnętrznego na akceptowalnych dla spółki warunkach.

KGHM chce zwiększać skalę produkcji, a jednocześnie ograniczać emisje i utrzymywać konkurencyjność kosztową. Jak pogodzić te kierunki w przedsiębiorstwie, którego działalność – od wydobycia po hutnictwo – jest tak energochłonna?

Pogodzenie wzrostu produkcji, redukcji emisji i konkurencyjności kosztowej wymaga traktowania transformacji energetycznej nie jako dodatku do działalności podstawowej, lecz elementu zarządzania całym ciągiem technologicznym. W przypadku KGHM kluczowe jest równoległe działanie w kilku obszarach: poprawa efektywności energetycznej, rozwój własnych źródeł energii, modernizacja hutnictwa i górnictwa, automatyzacja procesów, większe wykorzystanie recyklingu oraz stopniowe ograniczanie najbardziej emisyjnych technologii. Nie da się tego osiągnąć jednym projektem ani samym zakupem zielonej energii; potrzebna jest konsekwentna optymalizacja całego procesu technologicznego związanego z eksploracją złoża na coraz większych głębokościach, wzbogacaniem wydobytej rudy oraz procesami w naszych trzech oddziałach hutniczych.

Rozumiem, że chodzi o szukanie oszczędności właściwie na każdym etapie produkcji?

Fundamentem transformacji pozostaje systematyczne ograniczanie energochłonności jednostkowej, czyli zużycia energii na tonę produktu. W przedsiębiorstwie o skali KGHM każda oszczędzona megawatogodzina jednocześnie obniża koszt produkcji, zmniejsza emisje i wzmacnia odporność spółki na zmienność cen energii. Dlatego działania efektywnościowe mają w strategii i planach inwestycyjnych priorytetowe znaczenie. Obejmują one między innymi modernizację napędów w energochłonnych procesach wentylacji i klimatyzacji kopalń, wykorzystanie ciepła odpadowego, optymalizację procesów hutniczych, cyfrowe planowanie produkcji oraz ograniczanie kosztów energii poprzez przesuwanie wybranych procesów technologicznych na godziny niższych cen energii elektrycznej. W przedsiębiorstwie tak energochłonnym jak KGHM nawet niewielka procentowo poprawa efektywności przekłada się na istotny efekt finansowy i środowiskowy.

Sama efektywność jednak nie wystarczy. Jak powinien wyglądać miks energetyczny, który z jednej strony obniża emisje, a z drugiej daje kopalniom i hutom pewność zasilania?

Dobre pytanie. Drugim warunkiem optymalizacji kosztowej jest budowa bardziej przewidywalnego i tańszego w długim okresie miksu energetycznego. Własne OZE, źródła dyspozycyjne, kontrakty PPA i energia kupowana z rynku powinny się uzupełniać, a nie konkurować ze sobą. OZE pomagają obniżać emisje zakresu 2 i stabilizować część kosztów, ale kopalnie i huty wymagają zasilania ciągłego, dlatego potrzebne są także rozwiązania bilansujące: magazyny energii, źródła gazowe jako pomost technologiczny, elastyczne zarządzanie odbiorem oraz długoterminowe kontrakty zapewniające cenę i dostępność energii. Im większa kontrola nad portfelem energii, tym mniejsza ekspozycja KGHM na wahania rynkowych cen energii i kosztów uprawnień do emisji.

Gdzie w tym wszystkim leży granica opłacalności? Nie każda inwestycja dekarbonizacyjna musi przecież od razu poprawiać ekonomię produkcji.

Dlatego trzecim warunkiem jest selektywność inwestycyjna. Projekty dekarbonizacyjne powinny być oceniane nie tylko przez pryzmat redukcji emisji, ale również wpływu na koszt jednostkowy, bezpieczeństwo pracy, ciągłość produkcji i odporność na dość dynamicznie zmieniające się regulacje w tym obszarze.

Najbardziej racjonalna ścieżka to najpierw inwestycje o podwójnym efekcie: takie, które jednocześnie redukują emisje i poprawiają ekonomię produkcji. Tam, gdzie redukcja emisji bezpośrednich wymaga technologii jeszcze niedojrzałych lub bardzo kosztownych, potrzebne będzie podejście etapowe: pilotaże, projekty demonstracyjne, współpraca z dostawcami technologii i stopniowe wdrażanie rozwiązań w miejscach, gdzie ryzyko dla ciągłości pracy kopalń i hut jest najmniejsze. W efekcie transformacja nie powinna oznaczać ograniczania produkcji, lecz produkcję bardziej odporną energetycznie, mniej emisyjną i lepiej zabezpieczoną kosztowo.

 

Cała rozmowa dostępna jest w magazynie Kierunek Energetyka 3/2026, s. 34

.

źródło: Kierunek Energetyka 3/26
fot. KGHM Polska Miedź S.A.
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ