Partner serwisu
19 września 2016

Czas płynie, a właściwie to czas nam ucieka

Kategoria: Felietony

To już rok od zmiany polskiej sceny politycznej. To już ¾ roku od pierwszych zmian w zarządach i radach nadzorczych spółek (przeważnie akcyjnych) łańcucha wielkiej energetyki, chemii, nafty i gazu. W takich spółkach, w których ciągle decydujący głos ma państwo. I nie ma tu znaczenia, który akurat minister ma lub miał te spółki w swojej kompetencji (ustawa o działach).

Czas płynie, a właściwie to czas nam ucieka

Dzięki nowym przepisom od 1 kwietnia br. pod nadzór ministra energii trafiły spółki energetyczne, a od 1 lipca br. – spółki paliwowe. Nowy „nadzorca” uzupełnia więc teraz rady nadzorcze już „swoich” spółek o osoby, do których jego ministerstwo ma zaufanie. Jednocześnie odchodzą osoby z poprzedniego, wiosennego rozdania. Zarządy na razie jak sądzę pozostają.

Od około dwóch miesięcy „stare” zarządy ww. spółek strategicznych prezentują, jak same sądzą, „nowe” strategie. Nie są one zbyt oryginalne, są raczej w sferze materialnej kontynuacją dotychczasowych działań. Wszystko już kiedyś było. Zarządy prezentują te strategie „nowemu nadzorcy” (ME). Reakcji wprost na razie nie słychać. Nie wiadomo również, jak te strategie mają się do Polityki Energetycznej Polski do roku 2050, której formalnie nie ma i nieprędko będzie.

W Polsce obecnie istnieją deklaracje (i plany?) o realizowaniu polityki gospodarczej państwa z prymatem dla NASZEGO, polskiego rozwoju. Musi to oznaczać hierarchiczny sposób kierowania. W tym przypadku to właśnie najpierw Polityka Energetyczna do 2050. Dokument ten zgodnie z prawem i naszymi zobowiązaniami unijnymi przyjmuje uchwałą rząd. Dopiero potem dostosowujące się do tego plany spółek (nawet tych strategicznych). Inaczej to – jak mówił rolnik – postawienie wozu przed koniem. Nie wiem, czy to przybliża wizję likwidacji groźby kryzysu energetycznego. Raczej nie.

Polityka energetyczna i bezpieczeństwo PAŃSTWA to coś dla zawodowców (kompetencje, wiedza, prawo do decydowania, ale i odpowiedzialność). Kadry przede wszystkim! I nie jest to frazes. Jak się mają obecne działania organów spółek do formalnych kryteriów przy obsadzaniu rad nadzorczych spółek skarbu państwa? Kiedyś, jeszcze za premierostwa Buzka, potem Millera, posiadanie świadectwa zaliczenia przed komisją ministerialną odpowiedniego egzaminu uprawniającego do bycia członkiem rady nadzorczej spółki skarbu państwa było czymś normalnym (wprawdzie formalnie dotyczyło to jednoosobowych spółek skarbu państwa, ale w praktyce dotyczyło to także sytuacji, gdy skarb państwa ustanawiał swoich przedstawicieli również w innych spółkach, gdzie był akcjonariuszem lub udziałowcem). Za premierostwa Jarosława Kaczyńskiego w zasadzie jeszcze tego zwyczaju przestrzegano. Potem coraz rzadziej. Ważniejszym kryterium zaczęła być swoiście pojmowana lojalność, a raczej wierność, w końcu nie tylko wierność państwowotwórczej idei, ale wierność osobom z „nomenklatury”. Nie bójmy się tej analogii. Ostatnia głośna sprawa to członkostwo w RN Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nowe – stare kryterium bycia członkiem rady nadzorczej spółki skarbu państwa, kto je w obecnym czasie spełnia? Założę się, że 90% nowych członków RN w spółkach, gdzie państwo obsadza część składu RN, nie spełnia tego kryterium (egzamin na kandydata na członka rady nadzorczej przed komisją ministerialną).

Dochodzą nas smutne wiadomości z placów budów energetycznych. Prawie wszystkie wielkie inwestycje odnotowują opóźnienia. Rośnie koszt tych już przecież ostatecznie zakontraktowanych projektów. Wykonawca tymczasem uważa się za usprawiedliwionego. Część inwestorów poszukuje partnera do dalszego bieżącego finansowania procesu. Twarde życie. Państwo i chce, i nie chce trochę ręcznie posterować budowaniem bezpieczeństwa energetycznego. Nie da się niestety tego całkowicie uniknąć. Ale należy to zrobić w sposób właściwy dla dużych, wieloletnich przedsięwzięć systemowo, a nie tylko kadrowo. Czyli państwo swą wielkością i autorytetem ma „robić” dobre prawo i ewentualnie gwarantować finansowanie. Nawet tak, jak kontrakty terminowe w Wlk. Brytanii uzgodnione z UE.

Napisałem ten felieton jako polityczny, ale uważam, że jest on przede wszystkim patriotyczny. Tak będę trzymał.

  Jerzy Łaskawiec,  Wrocław, 10 września 2016 r.

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ