Partner serwisu

Gąski jądrowe

Kategoria: Felietony

Postanowiłem sprawdzić, co się dzieje w Gąskach po referendum w sprawie lokalizacji elektrowni jądrowej. Pierwsze zaskoczenie to wybór trasy dojazdu ze Śląska. Najszybciej można się tam dostać, jadąc przez… Berlin – mimo ponad 250 km różnicy w trasie, paliwo to samo, zmęczenie mniejsze...

Gąski jądrowe

Najłatwiej zatrzymać się w Mielnie, bo jeszcze cokolwiek działa, i choć sezon rozpoczyna się od kwietnia rosnącymi cenami, to jeszcze w marcu można tu tanio spędzić krótki urlop – bez tłoku na szerokich plażach i w hotelowych basenach. Pierwsi odważni wchodzą do morza, nie licząc gremialnego lutowego najazdu morsów.


    Już w Mielnie zaskakują żółte banery wyrażające sprzeciw wobec lokalizacji elektrowni jądrowej w Gąskach: Atom stop – region turystyczny, NIE dla atomu w Gąskach itd. Dokładnie przykrojone, jakby z jednej agencji reklamowej. Starannie rozlokowane w miejscach największego ruchu lokalnego i turystycznego. Na pytanie o elektrownię jądrową nieliczni miejscowi odpowiadają z obawą, że żyją tu od lat z turystyki i czują (bliżej nieidentyfikowalne) zagrożenie od przyszłej elektrowni.
    Gąski znajdują się ok. 10 km od Mielna (sama wieś jest trochę oddalona od brzegu morza), można przejść plażą lub lasem za wydmami szlakiem czerwonym. Po drodze kolejne zaskoczenie w miejscowości Chłopy. Stowarzyszenie upamiętniło 16. południk obeliskiem otoczonym ławeczkami, gdzie można odpocząć podczas wędrówki lub rowerowego pedałowania. Świadczy to o tym, że mieszkają tu ludzie z wyobraźnią, bo – mimo podobnego obelisku (dla 15. południka) w Stargardzie Szczecińskim – zainteresowanie długością geograficzną jest jednym z zaskakujących tworów ludzkiej aktywności. Dowodzi tego światowy bestseller Davy’iego Sobela „W poszukiwaniu długości geograficznej”.
    Zanim szerokość geograficzna wzięła urzędowy ślub z długością geografi czną (w 1884 r. w Waszyngtonie odbyła się międzynarodowa konferencja, która zaakceptowała południk Greenwich jako uniwersalny południk zerowy) do podróżowania po morzach i oceanach wystarczały latarnie morskie i kompasy. W Gąskach znajduje się druga pod względem wielkości w Polsce latarnia morska (mamy ich na wybrzeżu Bałtyku 18). Wybudowana w roku 1878 latarnia morska w Gąskach ma 50,2 m wysokości. Na jej taras wiedzie 190 stopni, w nagrodę za ich pokonanie czeka widok zapierający dech w piersi, zwłaszcza jeśli wyobraźnia pozwala na lokalizację elektrowni jądrowej. Światło latarni, widoczne przy dobrej pogodzie z odległości około 20 mil morskich (ok. 36 km), dodaje bardzo oryginalnego uroku tej miejscowości, a wycieczki zachodnich turystów ciągną tu cały rok.
    Kolejne zaskoczenie Gąski – Mielno jest lokowane pomiędzy dwoma byłymi poligonami wojskowymi. Idąc w kierunku nadmorskiej wsi Łazy, liczącej czterdziestu mieszkańców, przechodzi się przez tereny byłej jednostki wojskowej. Można tu jeszcze rozpoznać liczne hangary i przerabiane obiekty wojskowe na atrakcje turystyczne. Dostęp do morza – same tereny prywatne!


    Warto jechać w miejsca lokalizacji przyszłych elektrowni jądrowych, aby wyrobić sobie samemu opinię, na ile region ten nadaje się, zasługuje na tę lokalizację. Oczywiście można rozpocząć od wirtualnej wycieczki, zwłaszcza że Ministerstwo Gospodarki prowadzi kampanię informacyjno-edukacyjną dotyczącą energetyki jądrowej. Oficjalną stroną kampanii jest www.poznajatom.pl. Nie wiem, czy już wydano wszystkie środki na reklamę telewizyjną (raptem ok. 20 mln zł), bo nawet zapamiętanie adresu internetowego nie jest łatwe. Zapoznanie się ze stroną poraża nawet starszych elektryków potrafiących jeszcze pogrzebać w internecie. Zarówno siermiężność formy, jak i treści nie uzasadniają wymienienia wszelkich uczelni, które kształcą w dziedzinie energetyki jądrowej. Słownik z 54. bezużytecznymi hasłami, nawet nie uszanowano Marii Skłodowskiej-Curie. Dwa lata na kampanię informacyjną to także czas na ustalenie lokalizacji i zawarcie kontraktu na budowę pierwszej elektrowni jądrowej (pobrano ze strony MG).
    Porozmawiajmy o Polsce z energią – do dzieła!

Autor: Teofil

Felieton został opublikowany w magazynie "ECiZ" nr 5/2012

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ