Partner serwisu
Tylko u nas
11 grudnia 2019

Pewnych biznesów już nie ma - rozmowa z dr Markiem Rusakiewiczem

Kategoria: Aktualności

– Dziś energetyka wymaga spojrzenia z wielu perspektyw. Czasy są niepewne, sytuacja się zmienia. Warto więc minimalizować ryzyko i nie opierać się na jednym paliwie – mówi dr Marek Rusakiewicz, prezes zarządu PGNiG TERMIKA Energetyka Przemysłowa S.A., spółki, która od roku eksploatuje w Jastrzębiu nowoczesny, wielopaliwowy blok o mocy 80 MWe.

Pewnych biznesów już nie ma - rozmowa z dr Markiem Rusakiewiczem

Rafał Krzyżok: Czemu akurat blok wielopaliwowy?

Marek Rusakiewicz: Musimy cofnąć się w przeszłość, gdy funkcjonowaliśmy pod nazwą Spółka Energetyczna Jastrzębie, której właścicielem była Jastrzębska Spółka Węglowa. Zamiarem JSW było nie tylko spalanie węgla energetycznego, czyli węgla, który produkowany jest trochę jako produkt uboczny Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Chcieliśmy ten węgiel na miejscu dobrze zagospodarować.

Częściowo był już zagospodarowany

Tak, spalaliśmy go we wcześniejszych kotłach, ale chodziło o to, by robić to efektywniej.

Jastrzębska Spółka Węglowa – oprócz węgla – posiada ponadto muły węglowe, które stanowią problem i wyzwanie dla przedsiębiorstw górniczych. To odpad niskokaloryczny, jaki nie wszędzie można spalać z uwagi na np. ograniczenia technologiczne, środowiskowe, co dotyczy zwłaszcza mniejszych instalacji.

A zatem nowy blok miał pomóc m.in. w tym, by nie tworzyły się ogromne hałdy tego odpadu górniczego, by można go było współspalać.

Mamy na naszym terenie i trzecie paliwo – metan kopalniany. I stąd właśnie koncepcja bloku fluidalnego, który stwarza możliwości spalania różnych paliw, łącznie z biomasą.

Metan również wcześniej spalaliście.

Tak, metan także. Mamy wieloletnie doświadczenia w jego zagospodarowaniu i to zarówno na kotłach gazowych, ale i na silnikach gazowych. Zatem nie spalaliśmy wcześniej jedynie mułu węglowego.

Mając do dyspozycji trzy różne paliwa, zdecydowaliśmy się na blok fluidalny. Co nam umożliwia to rozwiązanie? Ekonomicznie bardzo dobrą pracę. Współspalamy węgiel, obciążony kosztami emisji, ale podajemy dodatkowo tani muł węglowy i metan kopalniany, który jest tańszym paliwem niż gaz systemowy. Do tego może dochodzić jeszcze biomasa.

Zyskujemy podwójnie: obniżamy koszty, a dodatkowo osiągamy lepszy efekt środowiskowy. Jesteśmy bowiem w stanie dochować norm emisyjnych BAT, ale i przyszłych norm dotyczących emisji CO2 (550 G/kWh) – może jedynie będziemy musieli wprowadzić parę procent biomasy czy nieco zwiększyć ilość metanu.

Podsumowując: uzyskamy to, co dzisiaj jest jednym z największych wyzwań w energetyce węglowej, co jest praktycznie nie do zrobienia w oparciu o istniejące technologie.

Przy inwestycjach tego typu pojawiają się problemy. W Jastrzębiu wystąpiły np. poważne opóźnienia w realizacji prac. Z jakimi innymi trudnościami musieliście się borykać?

To była inwestycja realizowana nie jako „green field”, ale w istniejącej infrastrukturze, w obiekcie, który pracował i musiał dostarczać ciepło dla mieszkańców i kopalni. Mało miejsca, mała przestrzeń, pracujące instalacje – to było największe wyzwanie. A do tego doszedł pożar, który wybuchł w grudniu 2014 roku, kiedy trzeba było błyskawicznie zastąpić niedziałające kotły, ściągać je z różnych stron świata, by zapewnić dostawy ciepła.

Faktem jest, że niejako dzięki temu pożarowi, stara infrastruktura – która być może by została – została wymieniona i dziś wszystko jest tu nowe.

Od momentu powstania planów budowy bloku do jej zakończenia minęło kilka dobrych lat. Czy wasza jednostka – mówiąc kolokwialnie – „nie straciła na ważności”?

Istotnie, polska energetyka przez lata budowania bloku w Jastrzębiu, znacznie się zmieniła. Pojawiła się np. nowa ustawa dotycząca kogeneracji, mamy rynek mocy. Warunki biznesowe są inne, ale nasz blok świetnie wpisuje się i w tę nową rzeczywistość, i w „rzeczywistość przyszłości” również. Można powiedzieć, że tą inwestycją – trochę nieświadomie, gdyż nie znaliśmy przecież później wprowadzonych norm – wyprzedziliśmy uwarunkowania środowiskowe, które pojawiły się w konkluzjach BAT i które będą obowiązywały od 2021 czy 2025 r., kiedy pojawi się wspomniane obostrzenie 550 gram emisji CO2 na kWh.

Tu dodam też, że na decyzję o budowie nowego bloku wpłynął również problem, przed którym stoi wiele spółek energetycznych: czy prowadzić kolejny głęboki remont starych technologii, czy iść w nowoczesne rozwiązania. Wybraliśmy tę drugą opcję z uwagi na wyższą opłacalność, jak i wspomniany miks paliwowy, który jest z pewnością bonusem tej lokalizacji.

No tak – nie każdy ma dostęp do metanu z kopalni…

Dokładnie. Musiałby go transportować, co podraża koszt inwestycji. A my mamy go z Jastrzębia, mamy sieć gazu kopalnianego, która łączy nasze lokalizacje: Zofiówkę, Moszczenicę, Pniówek i Borynię.

NASTĘPNA STRONA

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ