Partner serwisu

Jan Popczyk: Derogacja nie leży w interesie odbiorców energii

Kategoria: X Konferencja Odbiorcy na Rynku Energii

Założenia do debaty na temat miksu 2050  tworzone były wiele miesięcy temu. Wówczas nie znaliśmy propozycji „trójpaku”, nie wiedzieliśmy jeszcze, że w styczniu przekroczymy owych 25 tysięcy megawatów w krajowym systemie – nie było weta Polski, jeśli chodzi o Mapę Drogową 2050...

Jan Popczyk: Derogacja nie leży w interesie odbiorców energii

    

Jan Popczyk – prof. Politechniki Śląskiej

    Jeśli zastanawiamy się nad  miksem energetycznym 2050,  który powinno się stworzyć, okazuje się, że należy dokonać całkowitej przebudowy rynku energetycznego.

    Jeżeli tego nie zrobimy, to zapomnijmy o ochronie konkurencyjności przemysłu. Będziemy bowiem budować coraz więcej mocy,  a także płacić sporo za energię, bo trzeba będzie pokryć koszty ich budowy.

    Przebudowa energetyki wymaga oczywiście trochę trudu i myślenia. Na Śląsku na przykład jest mnóstwo zdegradowanych terenów, które czekają na rekultywację. Uprawa roślin energetycznych na biomasę jest najlepszym sposobem na wyciągnięcie z tej ziemi toksycznych pierwiastków. Ale to wszystko wymaga wysiłku. Ktoś go powinien podjąć.

    Nastąpić powinna nowa segmentacja energetyki. Miasta i gminy wiejskie muszą zadbać o swe bezpieczeństwo energetyczne,  przedsiębiorstwa elektrochłonne muszą rozwinąć autogenerację.

    Jeśli mówimy o bilansowaniu Krajowego Systemu Energetycznego zastanówmy się, co zdarzyło się wówczas, kiedy  nastąpił szczyt zużycia energii, rzędu 25 tysięcy megawatów. Ceny  osiągnęły wówczas od 600 zł do maksymalnych 1500 zł. Pytam więc, dlaczego cicho siedzimy i płacimy  wytwórcom po 600 zł i więcej, a nie chcemy zapłacić po 600 zł oferującym  energię  odbiorcom. Jak to się dzieje, że do tej pory nie można zdjąć energię  z rynku za pomocą umów z wybranymi odbiorcami, którzy – jak  przypuszczam  – chętnie sprzedaliby tę  energię za 600 zł za megawatogodzinę.

    Nie mogę też zrozumieć, dlaczego tyle wysiłku wkładamy w uzyskanie derogacji. Kto z derogacji  ma korzyść? Jeżeli do roku 2020 chodzi o 50 mld zł.  Załóżmy, że wytwórcy zapłacą za emisję CO2, to niech państwo przejmie wtedy te środki i przeznaczy na restrukturyzację energochłonnych przedsiębiorstw.

    Derogacja obowiązywać miałaby do roku 2020, a co później?  Emisja  CO2 będzie może już wynosiła nieco mniej, ale opłaty nadal  pojawią się. A wtedy te pieniądze będziemy płacić do budżetu unijnego, a jest to obecnie budżet „głodny”. Komisja Europejska będzie miała więc sposób na zasilanie budżetu. Dlatego w moim przekonaniu derogacja nie leży w interesie odbiorców  przemysłowych. 
 

Oprac. BC

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ