Partner serwisu

Elektrociepłownia Fortum we Wrocławiu – wirtualna czy realna?

Kategoria: Ciepłownictwo

Obecnie we Wrocławiu wytwórcą ciepła jest Kogeneracja. Do Fortum natomiast należy sieć ciepłownicza. Informacja o planach budowy przez Fortum elektrociepłowni we Wrocławiu wywołała burzę. Co zdecydowało, że fińska spółka postanowiła inwestować w energię właśnie w tym mieście? Dlaczego Kogeneracja nie widzi zasadności tej decyzji? Zapytaliśmy u źródeł.

Elektrociepłownia Fortum we Wrocławiu – wirtualna czy realna?

Ktoś musi zainwestować w ciepło we Wrocławiu

Informacja o planowanej przez Fortum budowie elektrociepłowni gazowej o mocy 750 MW wywołała burzę i głośne głosy sprzeciwu Kogeneracji. – Czy uzasadnione? Nasza nowa elektrociepłownia może dostarczyć miastu 290 MW ciepła i ma na celu uzupełnienie potrzeb miasta, a nie zapewnienie ciepła dla całego Wrocławia – tłumaczy Piotr Górnik, dyrektor ds. produkcji i dystrybucji Fortum Power and Heat Polska.

Piotr Górnik – dyrektor ds. produkcji i dystrybucji Fortum Power and Heat Polska.

Czy ze strony Fortum decyzja o budowie elektrociepłowni na terenie, na którym wytwórcą ciepła jest Kogeneracja, to nie włożenie kija w mrowisko?
    Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęliśmy. Trwają przetargi na kluczowe komponenty i dopiero po ich rozstrzygnięciu będzie można mówić o finalnych deklaracjach ze strony Fortum. W myśl nowej strategii Fortum chce inwestować w Polsce i to przede wszystkim w duże obiekty – w elektrociepłownie, czyli produkcję energii elektrycznej i cieplnej w skojarzeniu. Wrocław potrzebuje dziś około 1000 MW mocy cieplnej. Nasza nowa elektrociepłownia może dostarczyć miastu 290 MW ciepła i ma na celu uzupełnienie potrzeb miasta, a nie zapewnienie ciepła dla całego Wrocławia. Nie chodzi nam o likwidację elektrociepłowni, które już istnieją – chcemy jedynie zapewnić im niezbędne wsparcie.

Ale dlaczego wybraliście Wrocław?
    Jesteśmy właścicielem sieci ciepłowniczej we Wrocławiu i jako jej właściciel mamy obowiązek zapewnić stabilne dostawy ciepła mieszkańcom. Miasto potrzebuje coraz więcej ciepła, a co za tym idzie – nowej elektrociepłowni, ponieważ dynamicznie się rozrasta. Widzimy to na podstawie umów, które podpisujemy z nowymi klientami. Podłączamy rocznie ok. 30-40 MW i na podstawie zgłoszonych do nas wniosków o przyłączenie do sieci w kolejnych latach widzimy, że ten trend będzie się utrzymywał. Możemy mieć więc do czynienia z sytuacją, że we Wrocławiu niedługo zabraknie energii cieplnej, ponieważ nadwyżka, którą obecnie dysponuje producent ciepła, jest niewielka, a nic nam nie wiadomo o innych planach inwestycyjnych w moce cieplne niż nasze. Wniosek jest jasny – ktoś musi zainwestować w ciepło we Wrocławiu.

To jeden z powodów. A pozostałe?
    Po drugie, wiele miejsc we Wrocławiu nie jest jeszcze podłączonych do sieci ciepłowniczej. Obecnie około 60% powierzchni miasta korzysta z ciepła dostarczanego za pośrednictwem sieci miejskiej. Standardy europejskie to 75%. Natomiast 15% to te obszary, których podłączenie byłoby nierentowne. Trzeci powód wiąże się z tym, że od 2016 r. wchodzą nowe unijne standardy środowiskowe. Obecnie funkcjonujące we Wrocławiu zakłady mogą mieć trudności ze spełnieniem tych norm, jeśli nie zainwestują setek milionów złotych w modernizację. I tu pojawia się pytanie: czy lepiej zainwestować w nowe wysoce efektywne źródło, czy przedłużać funkcjonowanie starych, wiedząc, że w niedługiej przyszłości i tak trzeba będzie je wyłączyć i zastąpić nowymi.

Fortum jest właścicielem sieci ciepłowniczej Wrocławia, a Kogeneracja – obecnie wytwórcą ciepła dla tej aglomeracji. Wchodzicie na ich podwórko. Czy mają się czego obawiać?
    Rynek ciepłowniczy jest rynkiem regulowanym. Dostęp strony trzeciej jest zagwarantowany w odpowiednich przepisach. Kogeneracja część swojego ciepła produkuje w oparciu o spalanie biomasy, co oznacza, że jest to ciepło zielone i ono jako pierwsze będzie musiało być wpuszczane do sieci przed ciepłem Fortum.
    Nie jest to pierwsza sytuacja w naszym kraju, kiedy ta sama firma zajmuje się zarówno produkcją, jak i dystrybucją ciepła. Sama Kogeneracja funkcjonuje na tej zasadzie w Zielonej Górze, gdzie ma zarówno elektrociepłownię, jak i sieć dystrybucyjną. Taka sytuacja jest w Poznaniu i w Łodzi. Tak też jest w Częstochowie, gdzie to Fortum posiada produkcję i dystrybucję. Nie ma w tym nic wyjątkowego i precedensowego. Pojawienie się nowego producenta ciepła we Wrocławiu spowoduje, że obie firmy będą musiały ze sobą konkurować, a klient będzie mógł wybrać, od kogo chce kupić ciepło.

Jakie są koszty inwestycji? I kiedy przewidujecie ich zwrot?
    Koszt inwestycji wyniesie około 1,5 mld zł. To ogromna kwota w porównaniu z innymi inwestycjami zagranicznymi we Wrocławiu. Przy okazji będziemy chcieli rozbudować i zmodernizować sieć miejską, aby podłączyć do niej naszą elektrociepłownię. Planujemy na ten cel wydać ok. 100 mln zł. Budowa elektrociepłowni to oczywiście inwestycja komercyjna. Przede wszystkim będziemy zarabiać na sprzedaży energii elektrycznej, której będziemy produkować znacznie więcej niż cieplnej, tj. aż 80%. To oznacza, że jeśli chodzi o ceny ciepła, możemy być konkurencyjni, bo zwrot zainwestowanego kapitału będziemy otrzymywać głównie ze sprzedaży energii elektrycznej.

 • Czy będą kolejne bloki? Kolejne elektrociepłownie we Wrocławiu?
    Na razie myślimy o nowoczesnej elektrociepłowni, która zapewni bezpieczeństwo energetyczne miasta na najbliższe lata. Kolejne inwestycje we Wrocławiu zależą od wielu czynników i mogą być realizowane przez wiele różnych podmiotów.

Z partnerów staniecie się jednak w jakimś stopniu konkurentami?
    Konkurencja na rynku zawsze jest trudna i jednocześnie potrzebna z punktu widzenia klienta. Jestem pewien, że zarówno konsumenci, jak i rynek skorzystają na nowej inwestycji we Wrocławiu.


Fot. materiały Fortum

 

* * *

 

Wrocław nie będzie potrzebował więcej ciepła...

Fortum upiera się, że budowa nowej elektrociepłowni we Wrocławiu to warunek bezpieczeństwa energetycznego miasta. Kogeneracja sensowności inwestycji nie widzi. – Fortum nie liczy się ani z realnymi potrzebami miasta, ani z interesem mieszkańców, którzy w efekcie będą płacić za ogrzewanie więcej – twierdzi Roman Traczyk, dyrektor handlu i rozwoju, członek zarządu Zespołu Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja S.A.

Roman Traczyk, dyrektor handlu i rozwoju, członek zarządu Zespołu Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja S.A.

Głosy Kogeneracji sprzeciwiające się pomysłowi Fortum, by we Wrocławiu zbudować nowe źródło energii, nie milkną. Skąd tak negatywne nastawienie do tej inwestycji?
    Na początek musielibyśmy odpowiedzieć na pytanie: o czym w ogóle mówimy? Elektrociepłownia Fortum we Wrocławiu to ciągle inwestycja wirtualna. Po raz pierwszy informacja o budowie nowego obiektu na nieokreślone paliwo pojawiła się w marcu 2009 r. Miał rozpocząć pracę w 2014 r. We wrześniu 2010 r. w prasie mogliśmy przeczytać, że decyzja w sprawie budowy zapadnie wiosną 2011 r. W kwietniu 2011 r. prezes Mikael Lemström zapowiedział podjęcie decyzji w IV kwartale 2011 r. lub w I kwartale 2012 r. 5 października oświadczył formalnie, że nowa elektrociepłownia rozpocznie pracę w IV kwartale 2015 r. 20 października w prasie podano, że ostateczna decyzja zapadnie w październiku 2012 r., a w marcu 2012 r. Piotr Górnik powiedział dziennikarzom, że nowy obiekt ruszy w drugiej połowie 2016 r.

Czyli problemem dla was jest to, że nie wiecie, czego po konkurencji możecie się spodziewać?
    Przez pierwsze dwa lata nie komentowaliśmy kolejnych prasowych zapowiedzi budowy nowego źródła. Do zmiany zachowania zmusiła nas sytuacja, konieczność podjęcia decyzji inwestycyjnych. Musimy dostosować nasze urządzenia do wymogów środowiskowych, które będą obowiązywały od 1 stycznia 2016 r. Zatem w 2013 r. naprawdę musimy budować. Dlatego też we wrześniu 2011 r. zapytaliśmy Fortum, co i kiedy zamierzają zbudować i w jaki sposób nowe źródło będzie współpracować ze źródłami Kogeneracji. Poprosiliśmy również o udostępnienie planu rozwoju sieci. Odpowiedź była lakoniczna i niekonkretna. Co do rozwoju sieci dowiedzieliśmy się, że Fortum nie jest jeszcze w trakcie procedury przygotowania planu rozwoju w zakresie zapotrzebowania w energię. A co do współpracy napisano nam: „Produkcja ciepła będzie monitorowana i kontrolowana przez nasze centrum dyspozytorskie. Każde źródło powinno pracować zgodnie z wydawanymi przez to centrum poleceniami”.

Czy wasze protesty nie wypływają czasami ze strachu przed konkurencją?
    Tę inwestycję należy postrzegać przede wszystkim pod kątem wpływu na lokalny rynek ciepła i na mieszkańców. Żeby to ocenić, zleciliśmy badania naukowcom z Politechniki Warszawskiej, z Politechniki Wrocławskiej i z niemieckiej fi rmy Dreberis. Według tych ekspertyz Wrocław nie będzie potrzebował więcej ciepła niż dotychczas, ponieważ rozwój miasta będzie szedł w parze z nowymi technologiami oraz z działaniami termomodernizacyjnymi, które mocno ograniczą zapotrzebowanie
na ciepło. Nie boimy się konkurencji, tylko zachowań monopolistycznych. Obawiamy się tego, że to próba przejęcia rynku ciepła we Wrocławiu przez Fortum, które jest właścicielem sieci dystrybucyjnej. Fortum nie liczy się tu ani z realnymi potrzebami miasta, ani – co najgorsze – z interesami mieszkańców, którzy w efekcie będą płacić za ogrzewanie więcej o co najmniej 30%. Tak wyliczyli eksperci z Politechniki Warszawskiej.

Do 2016 r. Kogeneracja planuje dostosować kocioł K-1 do spalania 100% biomasy, zbudować instalację odsiarczania i odazotowania spalin oraz odnowić moce wytwórcze w EC Czechnica.

Według was Wrocław jest więc bezpieczny, jeśli chodzi o potrzeby cieplne?
    Zgodnie z koncesją moc Kogeneracji wynosi 1059 MWt i nie tylko w pełni zabezpiecza potrzeby miasta, ale ma 10-15% mocy produkcyjnych w zapasie. Trudno więc uzupełnić potrzeby, których miasto nie ma i – jak wskazują prognozy i eksperci – nie będzie również miało w przyszłości.
    Należałoby natomiast zastanowić się, co się stanie w sytuacji, gdy Fortum przejmie rynek i Kogeneracja nie będzie w stanie się na nim utrzymać. Samo Fortum nie będzie w stanie zapewnić dostaw ciepła, bo buduje elektrociepłownię, która nie będzie sama w stanie zapewnić bezpieczeństwa energetycznego mieszkańcom Wrocławia. Co wtedy?

Jakie w tej sytuacji są inwestycyjne plany Kogeneracji?
    Naszym celem jest produkcja jak najtańszego ciepła spełniającego wszelkie wymogi środowiskowe. Od lat stoimy na straży bezpieczeństwa energetycznego miasta i zapewniamy rozwiązania jak najkorzystniejsze dla mieszkańców. Do 2016 r. zostaną zakończone projekty inwestycyjne w EC Wrocław dotyczące dostosowania kotła K-1 do spalania 100% biomasy, budowy instalacji odsiarczania i odazotowania spalin oraz odnowienia mocy wytwórczych w EC Czechnica. Dostosują one instalacje Kogeneracji do restrykcyjnych norm emisyjnych obowiązujących od 1 stycznia 2016 r. W ciągu najbliższych kilku lat na modernizacje i wprowadzanie nowych technologii przeznaczymy prawie miliard złotych. Naszym głównym celem jest stanie na straży bezpieczeństwa energetycznego miasta i zapewnienie rozwiązań jak najkorzystniejszych dla mieszkańców. Tak duże inwestycje wymagają wzajemnej konsultacji firm, które działają na tym samym rynku.

Widzicie możliwość dalszego życia z Fortum w symbiozie?
    Współistnienie oczywiście jest możliwe, jeśli tylko są obustronne chęci. Do tej pory żyliśmy w symbiozie jako producent i dystrybutor ciepła, zapewniając mieszkańcom Wrocławia bezpieczeństwo energetyczne przez cały rok. Jeżeli nie usiądziemy do stołu i nie zaczniemy po partnersku rozmawiać, to ostatecznie zapłacą za to mieszkańcy.

Fot. materiały Kogeneracja

 

Wywiady zostały opublikowane w magazynie "ECiZ" nr 5/2012.

Joanna Jaśkowska

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ