Partner serwisu
22 sierpnia 2019

Mec. Jan Sakławski: tania energia już nie wróci

Kategoria: Z życia branży

Energia elektryczna drożeje i fakt ten, pomimo tymczasowej kroplówki w postaci tzw. ustawy prądowej, odciśnie się niedługo boleśnie w świadomości operatorów zakładów przemysłowych. Już w tej chwili ceny energii przy tzw. płaskich stawkach przekraczają 350 zł, a jest bardzo prawdopodobne, że wraz ze wzrostem tej ceny w 2020 r. sprzedawcy znów zaczną prowadzić działania zmierzające do podwyższenia stawki na podstawie łączących ich z odbiorcami umów.

Mec. Jan Sakławski: tania energia już nie wróci

Na temat przyczyn tego zjawiska napisano już bardzo dużo i nie ma sensu ponownie się nad tym zagadnieniem rozwodzić. Wystarczy stwierdzenie, że tania energia już nie wróci i obecnie sens ma jedynie rozmowa zmierzająca do odnalezienia efektywnych remediów na tę sytuację.

Operatorzy zakładów przemysłowych mają oczywiście szereg instrumentów, które mogą wykorzystać w takiej sytuacji. Dobrym pomysłem jest inwestycja w rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną, wybudowanie własnego źródła energii bądź też kupowanie energii na giełdzie. Dwa pierwsze rozwiązania są jednak mocno kapitałochłonne i nie każdy operator będzie skłonny taką inwestycję przeprowadzić (chociaż finansowanie projektów efektywnościowych w formule ESCO ogromnie zyskuje w ostatnim czasie na popularności). W sytuacji więc gdy tego rodzaju capexowe koszty przekraczają możliwości, i tak już nadszarpniętego, budżetu operatora, można zastanowić się nad dokonywaniem zakupów energii bezpośrednio na TGE.

Problemem jest jednak w tej sytuacji fakt, że „zwykli” (nieenergochłonni) operatorzy nie mają narzędzi do tego by przewidywać sytuację na hurtowym rynku energii. Do przygotowania takiej analizy konieczna jest bardzo specjalistyczna wiedza i znajomość mechanizmów tego rynku. Oczywiście, najwięksi konsumenci energii zamawiają w tym zakresie profesjonalne raporty lub utrzymują wewnętrzne zespoły analityków, ale są to usługi bardzo kosztowne i większości zakładów po prostu nie może sobie na nie pozwolić. Czy w takiej sytuacji istnieje więc w ogóle jakaś możliwość poradzenia sobie z rosnącymi cenami energii?

Pozostają do rozważenia dwa typy racjonalizacji zakupów energii elektrycznej. Pierwszy to umowy sprzedaży, w których sprzedawca nie proponuje stałej, płaskiej stawki dla danego PPE, ale cenę indeksowaną do odpowiedniego kursu BASE na TGE. W takich warunkach ryzyko wahnięć kursowych nie jest co prawda wyłączone, ale swoisty automatyzm ustalania ceny uniemożliwia sprzedawcom manipulowanie cenami wobec odbiorców, którzy nie są w stanie zweryfikować czy nałożona na nich podwyżka w jakikolwiek sposób odpowiada rzeczywistej podwyżce kosztów ponoszonych przez przedsiębiorstwo obrotu.

2020

Jednym bowiem z prawdopodobnych problemów z jakimi borykać się będą operatorzy zakładów przemysłowych w 2020 roku będzie podwyższanie cen energii przez przedsiębiorstwa obrotu na podstawie odpowiednich zapisów umów. Tak jak miało to miejsce w roku 2018, sprzedawcy będą twierdzili, że rosnące koszty energii oferowanej przez dużych wytwórców zmuszają ich do przerzucenia tego ciężaru na odbiorcę końcowego.

Tymczasem w opisywanym mechanizmie ryzyko to zostaje w zasadzie wyłączone. W tego rodzaju umowie sprzedawca wskazuje bowiem stały albo stosunkowy narzut (zawierający również ceny „kolorów”), który nie podlega następnie jakiejkolwiek waloryzacji. Jeżeli więc cena energii na TGE pójdzie w górę, to odbiorca to odczuje, ale w dokładne takim samym stosunku. Jeżeli zaś pójdzie w dół to odpowiednio zmniejszy się również cena u odbiorcy. Umowa taka nie pozostawia więc miejsca na uznaniowość sprzedawców, a tym samym likwiduje najistotniejszą w zasadzie oś sporu pomiędzy nimi a ich klientami.

Umowy z ceną indeksowaną nie są jednak pozbawione wad. Największą z nich jest długoterminowość. Sprzedawcy, chcąc bowiem zagwarantować sobie odpowiedni zysk w ramach takiej formuły, muszą związać odbiorcę ze sobą na dłużej. Zwykle jest to okres co najmniej dwuletni z dodatkową opcją przedłużenia w przypadku niezłożenia przez odbiorcę odpowiednio wcześniej oświadczenia o braku woli kontynuacji współpracy w tej formule. Jest to zresztą wątek, na który należy szczególnie uważać w przypadku decyzji o zmianie sprzedawcy. Może się bowiem okazać, że zbyt późne podjęcie działań w tym zakresie spowoduje, że będziemy związani dwiema umowami sprzedaży energii w tym samym okresie.

PPA

Drugi mechanizm, który może pomóc w optymalizacji kupowanej energii to tzw. corporate power purchase agreements (PPA) czyli długoterminowe umowy sprzedaży bezpośredniej zawierane pomiędzy wytwórcą energii a odbiorcą końcowym po stałej stawce. W ramach takiego porozumienia odbiorca będzie nabywał energię „u źródła” bez pośrednictwa giełdy oraz przedsiębiorstw obrotu.

Oczywiście taka możliwość dotyczy tylko tych wytwórców, którzy nie są objęci obligiem giełdowym i mogą oferować energię poza rynkiem regulowanym. W takich warunkach odbiorca ponosi oczywiście ryzyko ograniczonej podaży, a także, w przypadku OZE, przestojów w produkcji, więc nie jest to kompletna alternatywa wobec energii sieciowej, ale w zakresie nabytego od wytwórcy wolumenu całkowicie odcina się od wahań kursowych na TGE. Dla wytwórcy również jest to korzystne rozwiązanie, gdyż w zakresie wolumenu objętego umową nie będzie musiał martwić się o popyt na produkowany towar w dłuższej perspektywie czasowej.

Warto zwrócić uwagę, że w takich umowach stawka zwykle jest określana sztywno, w związku z czym daje spokój i stabilność w czasach kryzysu, ale w czasie prosperity może stanowić niepotrzebny balast. Jeżeli bowiem cena energii na rynku zaczęłaby gwałtownie rosnąć, to wytwórca próbowałby się z takiej umowy wycofać, woląc sprzedawać energię po cenach kształtowanych przez rynek. W odwrotnej zaś sytuacji, to jest gwałtownej obniżki cen, to odbiorca mógłby być niezadowolony z długoterminowego związania umową wobec dostępności tańszego towaru na wolnym rynku. Z tych powodów długoterminowość PPA jest ich największą wadą, ale jednocześnie, paradoksalnie, największą zaletą.

Tym nie mniej warto rozważyć związanie się tego rodzaju kontraktem chociażby w celu uniknięcia problemów powstających w oparciu o najistotniejszy obecnie w Polsce czynnik kształtujący sytuację na rynku energii elektrycznej – niestabilne otoczenie prawne i regulacyjny bałagan. Odcinając się od rynku za pośrednictwem PPA można zdjąć sobie z głowy przynajmniej część tego problemu.

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ