Partner serwisu
13 lipca 2020

Co czeka ciepłownictwo?

Kategoria: XXVII Sympozjum Wiosenne Spotkanie Ciepłowników, 13-15 lipca 2020, Zakopane

– Tempo zmian w ciepłownictwie istotnie przyspiesza. Na wdrożenie czeka mnóstwo nowych dokumentów – mówił na rozpoczęcie debaty „Strategia dla ciepłownictwa 2040” jej moderator, prof. Wojciech Bujalski. W dyskusji, która odbyła się w ramach Wiosennego Spotkania Ciepłowników, rozmawiano o wyzwaniach stojących przed sektorem.

Co czeka ciepłownictwo?

W debacie przewijało się kilka istotnych dla ciepłownictwa dat. Poza „tytułowym” rokiem 2040, uczestnicy wskazywali i inne, ważne dla „PEC-ów”. – Każdy horyzont czasowy jest dobry w swoim zakresie – wiadomo, że rok 2050 to jakiś cel, PEP zawiera już pewne uszczegółowienia, są i dokumenty o krótszych horyzontach planistycznych, bardziej precyzyjne – mówił Przemysław Kołodziejak, p.o. prezesa zarządu PGE Energia Ciepła S.A. Dodał, że PCE EC patrzy na przyszłość biznesu przede wszystkim w horyzoncie „plus 30”, biorąc jednak pod uwagę to, co może wydarzyć się później. – Najbardziej szczegółowy plan to ten czteroletni – podkreślał.

Podobnie jest w MPEC Kraków. – Nasza strategia długofalowa to 2030 – informował Marian Łyko, prezes krakowskiej spółki. – Plany korygujemy planami 5-letnimi, jeśli chodzi o zamierzenia inwestycyjne. To strategia realna, choć bierzemy pod uwagę PEP 2040 i ostatnie dyrektywy unijne wskazujące na 2050.

Grupa Kapitałowa ECO planuje działania w horyzoncie czasowym 2030-40, natomiast – co podkreślał prezes ECO SA Mirosław Romanowicz: „gros zadań już rozpoczęliśmy”. – Praktycznie od 2012 roku prowadzimy prace związane z budową układów kogeneracyjnych. Opieramy na nich naszą przyszłość. Obecnie mamy przygotowanych 10 projektów – praktycznie w każdej chwili jesteśmy w stanie je wdrożyć – na łączną moc przekraczającą ponad 50 MW mocy elektrycznej – mówił. Prezes Romanowicz podkreślał, że w natłoku dyrektyw trzeba bardzo szybko przystąpić do realnych działań, zwłaszcza że procesy inwestycyjne to nie perspektywa roku, a kilku lat.

W kontekście ważnych dat dla ciepłownictwa, prezes zarządu PGNiG TERMIKA Paweł Stańczyk przypomniał, że GK PGNiG pracuje obecnie nad aktualizacją strategii (ma być zaprezentowana w tym roku). Znajdą się tam zapisy odnośnie m.in. ciepłownictwa, w odniesieniu do kluczowych dat.

W dość szczególnym położeniu jest PEC Bełchatów, będący tylko dystrybutorem (nie dotyczy więc tego przedsiębiorstwa temat związany z ewentualną modernizacją źródła wytwarzania). Wiceprezes Paweł Uznański zaznaczył, że głównym dostawcą ciepła dla spółki jest El. Bełchatów. – I tu trwa dyskusja, co dalej z paliwem dla elektrowni. Dla nas graniczną datą jest rok 2037-38, kiedy obecne zasoby węgla brunatnego mają się skończyć. Od decyzji – nie naszej – zależy, z jakiego ciepła będziemy korzystać. Jeśli nie będzie dostarczane z zagłębia, będziemy musieli zainwestować we własne źródło, typowo miejskie.

P. Uznański dodał, że najbliższe plany spółki powiązane są z kolei z dostępnością środków, z perspektywami finansowania unijnego.

Potencjał w ciepłownictwie pozasystemowym

Uczestnikiem debaty był także Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Podkreślił, że najważniejsze daty dla sektora płyną z zapisów Pakietu Zimowego. – To Pakiet Zimowy, dyrektywy OZE-owe, dyrektywa o efektywności energetycznej wyraźnie mówią, co musimy robić, jak się zmieniać, by określone cele osiągnąć – zaznaczył. Prezes Szymczak odniósł się również do poruszanej często w debacie kwestii ciepłownictwa pozasystemowego, które postrzegany jest jako potencjał. – W ciepłownictwie systemowym jest ¼ rynku ciepła w Polsce, jest więc założenie, że do 2040 r. wszystkie gospodarstwa albo będą korzystały z ciepła systemowego, albo będą wykorzystywać źródła neutralne pod względem klimatu.

Prezes IGCP podkreślał także, że już dziś należy podejmować decyzje inwestycyjne. – Ale tu problemem jest nie tylko horyzont czasowy, ale i wybór odpowiedniej technologii i kierunku, w którym te inwestycje mają być realizowane. (…) Nie ma możliwości przeskoczenia od razu z monokultury węglowej na np. źródła odnawialne. Stąd też więc wiele przedsiębiorstw planuje w strategiach na najbliższe 5 lat budowę źródeł skojarzonych. Głównie na gazie i najlepiej, żeby pracowały w podstawie (…), a źródła OZE-owe planowane są jako uzupełnienie po to, by spełniać warunek efektywnego systemu ciepłowniczego – mówił.

Problemem w pracach nad strategiami spółek ciepłowniczych są zmiany przepisów (np. nowelizacja dyrektywy o ef. energetycznej). – Dziś więc nie tylko perspektywa czasowa jest dużym wyzwaniem, ale i wielki stopień niepewności – podsumował J. Szymczak.

O datach ważnych dla ciepłownictwa mówił Piotr Sprzączak, dyrektor Departamentu Ciepłownictwa w Ministerstwie Klimatu. – Trzeba zwrócić uwagę na to, że dokumenty – tak jak w przypadku Polityki Energetycznej Polski, powstawały w ostatnich kilku latach, tymczasem widać, jaka jest dynamika celów, które przed nami stoją. (…) 2 lata temu nie było dyskusji o neutralności klimatycznej - podkreślał.

Rewolucja czy ewolucja?

Profesor Bujalski pytał debatujących, czy zmiany, które czekają ciepłownictwo, będą ewolucyjne, czy raczej rewolucyjne.

– Cały czas jesteśmy w trakcie ewolucji, choć chciałoby się, żeby było to coś skokowego, bardziej spektakularnego, ale finanse na to nie pozwolą – mówił Paweł Uznański. – Raczej będziemy swe systemy, przedsiębiorstwa zmieniali, modyfikowali, modernizowali, dopasowując do wymagań, ale w zależności od potencjału tych przedsiębiorstw, gdyż ciężko porównywać firmy komunalne ze średnich czy małych miast do dużych czempionów.

– Uważam, że czeka nas ewolucja, ale z elementami rewolucji – zaznaczał Przemysław Kołodziejak. – Ciepłownictwo systemowe to wielka wartość naszego kraju. Udział mieszkań ogrzewanych z sieci w Polsce to około 40%, w Niemczech – jedynie 14%. Na tych systemach możemy budować kogenerację. A przy kogeneracji możemy zdecydowanie nisko zejść z limitami emisji CO2. To zaleta systemu i tu nie ma co robić rewolucji – argumentował.

Gdzie natomiast ma być ta rewolucja? Prezes Kołodziejak podkreślał, że Unia patrzy na cały segment ciepłownictwa: i systemowe, ale i niesystemowe. I w Polsce to ciepłownictwo niesystemowe jest obszarem, gdzie stosunkowo najłatwiej zrobić wspomnianą „rewolucję”, w zakresie przejścia na OZE.

MPEC Kraków – jak mówił prof. Bujalski – już dziś stosuje wiele nowoczesnych, prawie „rewolucyjnych” rozwiązań. – Ciepło systemowe w przesyle – to na pewno będzie ewolucja, ale przyspieszona. Parametry sieci będą się musiały zmieniać w kierunku niskotemperaturowych – podkreślał Marian Łyko. Wspomniał o stosowaniu sztucznej inteligencji w zarządzaniu sieciami. Dodał, że rewolucja nastąpi na rynku ciepła (OZE w wydaniu pomp ciepła). – Na rynku pojawia się nam konkurencja – prosumenci. (…) Chcemy, jako przedsiębiorstwo, brać czynny udział w tworzeniu tego rynku, chcemy sprzedawać ciepło z każdego urządzenia: czy to będzie pompa ciepła, czy zbiorowe pompy głębinowe. Dla nas wyzwaniem jest rozszerzenie koncesji i zdobycie taryfy, byśmy się nie spóźnili na ten rynek, który obok nas już się kształtuje – podsumował.

Według Mirosława Romanowicza czeka nas wielopłaszczyznowa ewolucja. Potencjał tkwi w branży ciepłowniczej, ale pozasystemowej.

Czy systemy ciepłownicze „przeżyją” do 2040-50? – Będą się naturalnie rozpraszać. Będziemy działać wielopłaszczyznowo. Nie patrzę teraz tylko przez pryzmat wytwarzania, ale i dystrybucji. Musimy zejść z parametrami. Schodzenie z krzywą grzewczą do poziomu 70 na 50 staje się dziś standardem. Podniesienie efektywności związane z dostawą ciepła, obniżenie strat. Te wszystkie działania muszą być z sobą powiązane przy zapewnieniu odpowiedniego finansowania dla projektów – mówił.

O tym, jak istotne są systemy ciepłownicze przekonywał Piotr Sprzączak. – Powołanie dedykowanego Departamentu Ciepłownictwa to najlepszy dowód na wiarę ministra klimatu w to, że ciepłownictwo będzie miało dużą rolę do odegrania.

Dyrektor Sprzączak przypomniał, że systemy w Polsce są zróżnicowane (wiele małych, jak i największy w Europie – warszawski) i ogrom wyzwań „niektóre systemy przerośnie”.

– Należymy do większych podmiotów na rynku, stąd naturalnym myśleniem o najbliższej przyszłości jest, by łączyć ewolucję z rewolucją, od dużego oczekuje się więcej – mówił Paweł Stańczyk. – Powinniśmy jako branża myśleć o nowych klientach (…). Przekonywać społeczeństwo do dołączania się do sieci. Wiele firm ciepłowniczych poniosło przecież spore koszty w dostosowywaniu się do wymogów emisyjnych.

Prezes Stańczyk dodał, że spółka myśli o transformacji i dywersyfikacji paliw. Wspomniał o gazie, jako istotnym paliwie dla Termiki. Dodał, że spółka jest otwarta akwizycje i współpracę z samorządami.

Czy w 2040-50 będzie funkcjonowało ciepłownictwo systemowe?

– Jako optymista zapewniam, że będzie funkcjonowało (…). Aczkolwiek będzie inne niż dziś – zaznaczył Jacek Szymczak. Powtórzył, że widzi potencjał w ciepłownictwie pozasystemowym. Dodał tu, że ciepłownictwo systemowe poniosło w ostatnich latach ogromne nakłady, by wypełniać wszystkie standardy emisyjne, by mieć niski poziom strat na sieciach na tle innych państw UE. – Systemy zarządzania siecią mamy wzorowe. Kiedyś jeździliśmy do Danii uczyć się, jak zarządzać siecią. Dziś Duńczycy mogą przyjechać do Krakowa, by zobaczyć, jak zrobić mapę ciepła (…). Będziemy zatem funkcjonować, ale w innej formie – podkreślał. Dodał, że pozostaniemy w jakiejś części na sieciach, które dziś istnieją, natomiast coraz więcej będzie rozwiązań wyspowych, a nawet indywidualnych. – Rzecz w tym, byśmy zrobili to my, ciepłownicy, a nie szeroko rozumiana konkurencja (…). Jeżeli będziemy tylko mieli te same warunki do prowadzenia tej samej działalności gospodarczej, to jako przedsiębiorstwa ciepłownicze będziemy wygrywać z tym biznesem, który nie jest nastawiony na realizację dobrze rozumianej misji zaopatrywania w ciepło. Bo my – oprócz tego, że chcemy zarabiać pieniądze, to z uwagi na potencjał ciepłownictwa systemowego powinniśmy być narzędziem w każdej polityce państwa. Realizujemy bowiem nie tylko dostawę ciepła, ale i ograniczenie emisji – tej wysokiej, jak i niskiej, oraz realizujemy wsparcie dla systemu elektroenergetycznego.  

J. Szymczak przekonywał, że ciepłownictwo potrzebuje tu kilku rozwiązań na poziomie rządowym – musi dokonać się zmiana modelu regulacji, najpóźniej w 2021 r., bo przy dzisiejszych wskaźnikach płynności finansowej przedsiębiorstwa nie będą w stanie zrealizować nawet dobrze określonych celów w perspektywie do 2025, 30, 40. – Branża nie może być przeregulowana, gdy zetknie się z tą swobodną, rynkową, która funkcjonuje w sektorze pozasystemowym. (…) – podsumował.

 

Debata „Strategia dla ciepłownictwa 2040” odbyła się 13 lipca 2020 r. w Zakopanem, w ramach Wiosennego Spotkania Ciepłowników (jedno z największych sympozjów dla branży, organizowane przez firmę BMP). Moderatorem dyskusji był prof. Wojciech Bujalski (Politechnika Warszawska).

Uczestnicy:

Przemysław Kołodziejak, p.o. Prezesa Zarządu, PGE Energia Ciepła S.A.

Marian Łyko, Prezes Zarządu, MPEC Kraków

Mirosław Romanowicz, Prezes Zarządu, Energetyka Cieplna Opolszczyzny SA

Piotr Sprzączak, Dyrektor Departamentu Ciepłownictwa, Ministerstwo Klimatu

Paweł Stańczyk, Prezes Zarządu, PGNiG TERMIKA

Jacek Szymczak, Prezes Zarządu, Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie

Paweł Uznański, Wiceprezes Zarządu, PEC Bełchatów

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ