Partner serwisu
14 marca 2016

Konrad Świrski: Poszukiwanie złotego lekarstwa na polskie problemy energetyczne

Kategoria: Aktualności

Energetyczny przegląd tygodnia... czyli subiektywny przegląd ostatnich trendów energetycznych.

Konrad Świrski: Poszukiwanie złotego lekarstwa na polskie problemy energetyczne

Zaczyna się odmienne interpretowanie postanowień paryskiego COP21

Zgodnie z przewidywaniami, zaczyna się rozkładanie na detale przesłania ogólnoświatowego porozumienia paryskiego z grudnia 2015 (nowe Kioto). Przypominając – wszystkie państwa podpisały się wtedy pod deklaracją, że należy przeciwdziałać zwiększaniu ilości CO2, ale jako cele w liczbach przedstawiono jedynie enigmatyczne – 2 stopnie C w okresie tego stulecia (że należy ograniczyć wzrost średniej temperatury tylko do tej wartości w perspektywie do 2100). Co to tak naprawdę znaczy technicznie, wie pewnie jedynie wróżka ze szklaną kulą, ale dzięki temu każdy może sobie interpretować po swojemu. Polski rząd ma nadzieję, że oznacza to brak nowych konkretnych celów obniżenia emisji CO2 dla Unii Europejskiej poza obecnymi „konkluzjami pakietu klimatycznego” i celami ETS z 2014/2015.

Natomiast coraz bardziej aktywne zaczynają być organizacje ekologiczne, odczytujące porozumienie paryskie jako – konieczność szybszego i większego zaostrzenia celów emisyjnych CO2 – bo 2 stopnie Celsjusza czyta się jako 1,5 stopnia i przy okazji przekształca się ten cel stopni Celsjusza w określoną porcję CO2 do redukcji i naciska na (też zapisane w Paryżu) okresową rewizję celów klimatycznych (co powinno następować co 5 lat) – oczywiście w kierunku bardziej zielonym. Ta walka będzie trwała przez następne lata z różnym nasileniem – jeśli ogólna sytuacja gospodarcza, a przede wszystkim polityczna w Europie, będzie dobra – to polityka energetyczna UE będzie skręcać w kierunku wykorzystania nacisków „zielonych” organizacji i większego ograniczania CO2, jeżeli zaś pojawią się jakieś zawirowania – to wszelkie założenia przejdą na boczny tor jako plany na… 2100. Czyli jak zawsze… inżynier nic nie rozumie, ale polityk swoje będzie wiedział.

Rozpoczyna się transfer własnościowy w energetyce

Rynek polskich koncernów energetycznych zaczyna się zmieniać. Problemy jednych to czas na budowanie zasobów drugich i tak rozpoczyna się przesunięcie elektrowni i elektrociepłowni z jednej grupy do drugiej. Kryzys w górnictwie węglowym powoduje konieczność wyprzedawania się ze wszystkiego i tak assety z górniczych spółek (jak elektrociepłownie JSW) znajdą nabywców i przejdą do kogoś innego (tu wspomina się o PGNiG TERMIKA i szybkie budowanie energetycznej potęgi tej grupy). Słychać też o powolnym wycofywaniu się EDF z rynku polskiego (co pokazuje, że EDF cały czas szuka kapitałów na wspomaganie francuskich problemów z zasilaniem AREVY i praktycznym przejmowaniem tego jądrowego koncernu, ale też, że francuski koncern traci zainteresowanie i wiarę w polską energetykę węglową). Tu też PGNiG jest wymieniany jako jeden z potencjalnych nabywców. To wejście w energetykę (sygnalizowane zresztą w oficjalnej strategii) razem z działaniami energetycznymi ORLENU i transferem górnictwa do energetyki, tworzą ciekawą układankę, gdzie w Polsce zostajemy tylko z polskimi energetycznymi gigantami i układem 4 spółek węglowo-energetycznych oraz dwóch gazowo-energetycznych.

 

Poszukiwanie złotego lekarstwa na polskie problemy energetyczne

Cały czas trwa poszukiwanie „magicznego świętego Graala” dla polskiej energetyki. Mając problem z węglem, emisją CO2, europejskim pakietem klimatycznym, potencjalną konkurencją z zagranicy, starymi wyeksploatowanymi blokami, ciągłym brakiem kapitału i strategicznym problemem uzależnień surowcowo-energetycznych – chcielibyśmy mieć swoją „krajową” technologię, która rozwiąże te wszystkie problemy oraz da wielki impuls dla gospodarki. Szuka się więc i na roli i w kopalni – ostatnio w modzie są z jednej strony biogazownie, jak i metanizacja węgla. Kielich świętego Graala miał dawać życie wieczne i rozwiązywać wszystkie problemy, ma tylko jeden drobny, własny problem – mianowicie nikt go jeszcze nie odnalazł. Na razie też trochę plączemy się w biogazowniach – bo struktura polskiego rolnictwa jest bardzo rozdrobniona więc na duże instalacje nie ma co liczyć, a te co są ledwo zipią w deficytach. Nie łatwiej jest też z metanem, ponieważ na dzisiaj  brakuje środków na pensje, a co dopiero na zupełnie nowe dla polskich kopalń inwestycje. Szukamy więc dalej. Obecnie raczej nie w prosumencie (bo nowe proponowane zmiany ME znacznie utrudniają działanie mikroinstalacji w porównaniu do poprzedniej wersji ustawy OZA), ani nie w energii wiatrowej, bo propozycje nowych odległości wiatraków (10x wysokość całkowita) od najbliższych domów też nowym planom nie pomagają. Czekamy jak zawsze na pomysł „błękitnego paliwa” i zgazowania węgla (w typowych instalacjach IGCC) – co jest polskim poszukiwaniem Graala już nawet od lat 70. czy 80. ubiegłego wieku, albo na jakiś nowy, rewelacyjny pomysł – o tyle efektowny co krótkotrwały. Efektem ubocznym poszukiwań magicznych lekarstw może być jednak śmierć pacjenta, co na lekarstwo już się nie doczeka.

 

Fot. photogenica

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ