Partner serwisu
20 marca 2019

Zbieżne interesy chemii i energetyki

Kategoria: XIV Konferencja Ochrona Środowiska. Energetyka. Ciepłownictwo. Przemysł

Z energetyką mamy zbieżne interesy w pewnych obszarach, dotyczących polityki klimatycznej. Przede wszystkim powinniśmy rozmawiać. Jeżeli połączymy siły – nasz głos będzie bardziej słyszany. Chodzi o to, by punkty wspólne, były – w instytucjach państwowych i międzynarodowych – przedstawiane jednym głosem, wtedy przekaz będzie silniejszy. -mówi Artur Kopeć, członek zarządu Grupy Azoty S.A.

Zbieżne interesy chemii i energetyki

Po raz pierwszy Grupa Azoty jest honorowym gospodarzem konferencji, poświęconej środowisku, której organizatorem jest wydawnictwo BMP. Jak Pan ocenia możliwości rozwoju branży chemicznej w kontekście regulacji klimatycznych. Czy są to zagrożenia, a może szanse?

Artur Kopeć: Nasz udział w tej konferencji wynika z wieloletniej współpracy z wydawnictwem BMP przy innych inicjatywach dotyczących branży chemicznej. To rzetelny i solidny partner. Jeżeli chodzi o energetykę i ochronę środowiska to mamy tu wiele tematów wspólnych w kwestii polityki klimatycznej. Uznaliśmy, że powinniśmy tu być i razem z kolegami energetykami rozmawiać o naszych codziennych bolączkach i problemach. O ile mamy swoją specyfikę jako branża chemiczna, to w kwestiach procesów spalania, paliw węglowych i CO2 mamy wiele wspólnego.

Co do regulacji i perspektyw na przyszłość; nie wygląda to ciekawie. Rzeczywistość trochę odbiega od tego, co chcieliby decydenci. Projekty pisze się łatwo, papier jest cierpliwy.

A.K.: Przemysł, żeby się zmienić, musi mieć na to czas. Polityka musi wznieść się ponad podziały, tak jak w latach 90-tych, gdy chcieliśmy wejść w struktury NATO czy później, UE. W polityce energetycznej musi być tak samo. Chcemy odchodzić od węgla i wejść w czyste technologie, ale potrzebny jest konsensus na najwyższym szczeblu, którego wypracowanie nie da się zlecić jakiejś firmie. To powinien być projekt rządowy, długofalowy, nie może ulegać zmianom w trakcie realizacji.

Branża chemiczna ma duży wpływ na środowisko zarówno poprzez swoją działalność wytwórczą, jak i wkład w rozwój energetyki zawodowej. Jest znaczącym inwestorem, budującym obiekty energetyczne na własne potrzeby. Jak ocenia Pan współpracę z branżą energetyczną w kwestiach regulacji klimatycznych?  

A.K.: Jako branża chemiczna mamy dużo więcej regulacji, niż energetyka, ponieważ taka jest specyfika naszej produkcji. Operujemy materiałami niebezpiecznymi, organicznymi, więc obostrzenia ze strony UE są dużo bardziej restrykcyjne. Z energetyką mamy zbieżne interesy w pewnych obszarach, dotyczących polityki klimatycznej. Przede wszystkim powinniśmy rozmawiać. Jeżeli połączymy siły – nasz głos będzie bardziej słyszany. Chodzi o to, by punkty wspólne, były – w instytucjach państwowych i międzynarodowych – przedstawiane jednym głosem, wtedy przekaz będzie silniejszy.

Czy regulacje w zakresie polityki klimatyczno-środowiskowej hamują rozwój branży chemicznej?

A.K.: Regulacje wprowadzane w przemyślany sposób, w odpowiednim czasie powinny stymulować rozwój. Natomiast narzucone bez uzgodnień z branżą, pochopnie, będą czynnikiem hamującym jej rozwój. Co więcej, przyczynią się albo do upadku branży, albo do wyprowadzenia biznesu z kraju, do regionów, gdzie nie ma takich obostrzeń, a koszty pracy są niższe. Niektóre firmy już uciekły z UE. To trudny temat. Dotyka już nie tylko kwestii opłacalności produkcji ale miejsc pracy w Polsce, naszego know-how.

Dokąd zmierza polski przemysł chemiczny?

A.K.: Polski przemysł chemiczny musi cały czas się dostosowywać, czyli postępować tak, jak w latach 90-tych. To duże wyzwanie, często wiąże się to z ogromnymi nakładami inwestycyjnymi, które trzeba ponieść. Pytanie, czy po drodze nie stracimy naszej konkurencyjności? Na nasz rynek będzie trafiał tańszy produkt wytwarzany w tych regionach świata, gdzie nie ma takich regulacji. Jeżeli to wytrzymamy i dostosujemy się – będzie dobrze. Wiele zależy też od rynku i samych konsumentów. Na razie wygrywamy produktem sprawdzonym, wysokiej jakości. Jednak kiedyś w krajach trzecich, czy w  Chinach też do tej jakości dojdą i stracimy nasz atut. Szansą na utrzymanie na rynku będzie specjalistyczna, hermetyczna wiedza.

Grupa Azoty inwestuje w nowe technologie. Czy to także jest element budowania przewagi konkurencyjnej?

A.K.: Nie rozwijając się, stoimy w miejscu, stojąc w miejscu – cofamy się. Musimy nadążyć za tym pędem, choć jest to trudne. Posiadamy technologie, które rzeczywiście pociągają nas do przodu. Jeżeli natomiast chodzi o energetykę, to nasze instalacje w niektórych lokalizacjach są już wysłużone, 40-50-letnie. Przed nami duże inwestycje, zmieniające ten stan rzeczy. Być może trzeba podjąć trudne decyzje co do budowy nowych jednostek energetycznych. To wszystko jest przed nami.  

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ