Partner serwisu

„Nowy pomysł” na utworzenie Ministerstwa Energetyki

Kategoria: Felietony

Co jakiś czas pojawia się taki pomysł, przeważnie w chwilach, gdy nie ma koncepcji, co dalej z energetyką. Pomysł, aby powstało Nowe Niezależne od innych ministerstw MINISTERSTWO ENERGETYKI. Ma się zajmować energetyką rozumianą dość wąsko przez decydentów politycznych – przeważnie ogranicza się to do troski, co dalej z do- stawami gazu, rzadziej z dostawami ropy naftowej. Elektroenergetyka i ciepłownictwo scentralizowane, które my mamy za pępek świata, jakoś nie ma tutaj, w umysłach strategów politycznych, nic do rzeczy.

„Nowy pomysł” na utworzenie Ministerstwa Energetyki

Teraz jest moment, gdy dostawy bieżące gazu mogą być w każdej chwili ograniczane i nic tu nie pomoże tak zwany rewers (bo przecież i od Niemców płynie ten sam syberyjski gaz), ani zapasy w podziemnych zbiornikach, które wystarczą na 2 miesiące. Ani nawet te kilka miliardów m3 gazu wydobywanego w kraju. Dostawy gazu, to – jak wszyscy wiemy – ciepło w domach podczas zbliżającej się zimy, to ugotowany na czas obiad. Braki zaspokojenia bieżących dla wielu indywidulnych odbiorców pod- stawowych potrzeb zawsze i wszędzie stanowić mogą zapalnik do protestów społecznych. Co w najmniejszym razie stanowi wystarczający powód do zmiany rządzących w przyśpieszonych wyborach? Powołanie ministerstwa „odpowiadającego” za ten obszar zawsze może być potraktowane jako swoiste alibi: „przecież widzicie, coś robimy, staramy się”. Tyle bieżących obaw politycznych.

Gaz to jednak w ponad 50% surowiec do produkcji chemii (głównie na- wozów dla rolnictwa i na eksport), tego braku społeczeństwo nie odczuje od razu, czyli ma to mniejszą wagę polityczną. Obywatele  odczują to pośrednio dopiero wtedy, gdyby przyszło do niepodsypania na wiosnę nawozu pod oziminy lub do zwolnień załóg wielkiej chemii. Część gazu idzie do ciepłowni małych i średnich, a także do kilku elektrociepłowni (głównie Gorzowa i Zielonej Góry).

Czy z tych wszystkich dywagacji o sensowności powołania Ministerstwa Energetyki może wyniknąć coś konkretnego i przełożyć się na bezpieczeństwo elektroenergetyczne w Polsce? Nie sądzę.

Bezpieczeństwo, o którym myślę, to starania wieloletnie, znacznie wybiegające poza czasy kadencji władz ustawodawczych, co przeważnie jest tożsame z kadencjami władz wykonawczych. Te starania to głównie logiczne prawodawstwo uwzgledniające interes ogółu, a nie tylko bieżące potrzeby inwestorów i zachcianki tak zwanych „rynków”. To odpowiedzialność za dobór władz spółek energetycznych, gdzie PAŃSTWO ma coś do powiedzenia, dobór zarządów o orientacji propaństwowej, a nie skrajnie liberalnej. To odwaga obrony, w tym dawanie gwarancji (również finansowej) firmom, które to bezpieczeństwo w dłuższej perspektywie zapewnią.

W globalnym świecie gospodarczym, gdzie wiele procesów M&A odbywa się ponad głowami państw, utrzymujemy anachronizmy w misji działania jednego Urzędu (ze składu Rady Ministrów). Mam na myśli UOKiK, który tej globalnej gry nie rozumie. Polska nie jest pępkiem świata ani nawet Europy, w niczym. Nie ograniczajmy samych siebie w tej światowej gonitwie. Tylko wystarczająco duży podmiot może realizować postęp i bezpieczeństwo. Taką drogą poszły USA, Korea Płd., Japonia, idą Chiny (Tajwan już dawno), idą inni. My tylko uczepiliśmy się tzw. koncentracji działalności jako czegoś złego. Państwo nasze osobiście nie buduje elektroenergetyki, nawet nie chce budować bezpieczeństwa z tym związanego, jaki więc cel, aby  powołać następne ministerstwo (chyba już 29), bez pieniędzy i możliwości wpływu na decyzje swoich (chyba mogłoby poprzez dobór kadr merytorycznych zawodowo, a nie politycznie) spółek strategicznych.

Nie popieram we wszystkim premiera Viktora Orbana, ale w jednej sprawie wypuścił jaskółkę zapowiadającą ewolucją w skrajnie liberalnym, powszechnie obowiązującym w gospodarce, ortodoksyjnym stylu globalnej gospodarki. Jak Luter na drzwiach katery w Wittenberdze przybił swoich 95 tez podważających nieomylność jedynego Kościoła, tak on powołał i dał duże pieniądze na istnienie NOWYCH katedr ekonomicznych rewidujących święte doktryny dzikiego liberalizmu i neokonserwatyzmu w gospodarce. Odrobina egoizmu gospodarczego nikomu nie zaszkodziła, możemy to nawet nazwać patriotyzmem. Sumując, sytuacja w Polsce jeszcze nie dojrzała do powołania samodzielnego Ministerstwa Energetyki, bo nie chcemy mu dać wystarczających uprawnień gospodarczych.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ