Partner serwisu
29 lutego 2016

Ja to mam szczęście

Kategoria: Felietony

że w tym momencie
żyć mi przyszło, w kraju nad Wisłą…
Ja to mam szczęście…
Mój kraj szczęśliwy, piękny, prawdziwy
Ludzie uczynni, w sercach niewinni…
Mój kraj szczęśliwy

Ja to mam szczęście

Można za autorem tekstu piosenki (może nawet PIEŚNI), którym jest Grzegorz Tomczak, popatrzeć, że rzeczywiście w tym momencie wszyscy mamy to szczęście. Można jednak ównież posłuchać obecnych parafraz tego tekstu w wykonaniu polskich hip-hopowców.

Tam jest to przedstawione z sarkazmem, typu – nie ma co się tak cieszyć – jest źle. Wychowani na idealistycznej literaturze romantycznej uważamy, że kto jak kto, ale my jesteśmy trochę narodem wybranym. Wszyscy wszystkim życzymy tylko dobrze, współczujemy tym, którym chwilowo się nie powiodło, podajemy rękę w potrzebie. Nie szczujemy psami ani „ciemnym ludem”, nie kopiemy leżącego, jesteśmy ludźmi honoru.

Jak ja się wytłumaczę, kiedyś moim wnuczkom, że w moich obecnych czasach na szczytach było to tak rzadkie, że prawie niezauważalne?

Proszę was, decydenci, mówcie nam szczerze, jak jest – mianujemy na ważne miejsca pracy w energetycznych spółkach strategicznych nowych ludzi, bo są z naszej paki. Są znajomymi KRÓLIKA. Nie mówcie, że zmieniacie poprzedników na lepszych, bo chce mi się od tego waszego gadania „puścić pawia”. Tak nie robił odpowiedzialny gospodarz – ani kiedyś w PGR, ani teraz nie może robić w sprawach rangi krajowej. Koniec polityki, przechodzimy do bezpieczeństwa energetycznego.

Łagodna jak na razie zima przekornie działa nam wszystkim tylko i wyłącznie na szkodę. Szkoda polega na błędnym przekonaniu świeżutkich decydentów, że przecież nic złego się nie dzieje. Tak może trwać i trwać. Pewną jaskółką nowego jest – wierzę, że to nie PR – konferencja dla dziennikarzy na placu budowy bloku w Jaworznie. Może trochę się wszystko przyspieszy, choćby w Turowie, bo tam znów ideologiczni pseudoekolodzy (również z krajów sąsiednich) wszystko wstrzymują i jeszcze nie wiadomo, czy ten nowy blok kiedykolwiek będzie ukończony. Jeśli się cokolwiek tej zimy nie zbilansuje w zakresie dostaw energii, to jest przecież na to idealne jak się wydaje tłumaczenie. „To nie my rządziliśmy przez ostatnie 8 lat. Zobaczcie, co nam zostawili”. Tylko to niczego nie załatwia.

To jest argument z trzeciej strony większości podręczników o prowadzeniu dyskusji (sporów). Przypomnę, że argument typu „oni pierwsi tak (źle) zrobili” jest z pierwszej strony takich podręczników. Czytajcie proszę te podręczniki do końca. Mądrzy autorzy piszą tam, że istotą sporu nie jest zwycięstwo werbalne. Istotą jest załatwienie sprawy z korzyścią dla obu stron. Tak to załatwił „okrągły stół”. Bez zabijania przeciwnika. Po to zresztą wymyślono wybory parlamentarne, abyśmy nie musieli się zabijać co jakiś czas. Uszanować to muszą i zwycięzcy, jak i chwilowo pokonani. Nie obrażamy się na demokrację. Dorośnijmy wreszcie.

Apeluję do nowego ministra od energii, aby zrobić błyskawicznie (i dobrze) od nowa założenia do Polityki Energetycznej Polski do roku 2050. Poprzednie opracowanie nie zostało ukończone, bo stara władza myślała, że dokończy to w następnej kadencji. Przeliczyła się. Opracowanie jest w koszu. Żyję aktywnie w energetyce już wiele lat i chcę powiedzieć, że ZAWSZE następcy mieli za nic wszystkie opracowania strategiczne poprzedników, bez względu na ich wartość merytoryczną. Smutny to kraj nad Wisłą, w którym to żyć nam przyszło. Szukam i szukam, bo chcę napisać o energetyce, oprócz tego, że dzielnie trwa, wreszcie coś nowego i pozytywnego. Nie mogę jak na razie nic takiego znaleźć. Ale też nie zapominam o „szukajcie a znajdziecie”.

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ