Partner serwisu
15 czerwca 2016

Gra o tron!? Felieton i jego skuteczność społeczna – jak to jest?

Kategoria: Felietony

W kraju, gdzie raczej już nie wsadza się do więzienia za mówienie głupoty (nie ma tak dużych lub tak dużo więzień), nie więzi się również felietonistów. Traktuje się ich jako niegroźny folklor.

Gra o tron!? Felieton i jego skuteczność społeczna – jak to jest?

Niektórzy z nich wywarli nawet jakiś wpływ na kształtowanie poglądów, a nawet światopoglądów swoich czytelników. Wymienię kilku polskich: Melchiora Wańkowicza, Jerzego Andrzejewskiego, Stefana Kisielewskiego, Daniela Passenta, Ludwika Stommę. Każdy z nich, mając swój światopogląd, starał się go transponować do czytelników. Pół biedy, gdy jak w przypadkach wymienionych wyżej, pobudki były szlachetne, a nawet patriotyczne. Gorzej jest, gdy w takiej pozornie łatwej do strawienia formie podaje się do wierzenia rzeczy z gruntu polityczne (te z definicji, że „polityka to jest sztuka zdobycia i utrzymania władzy”). Kilka, jeszcze niedawno niszowych czasopism (bo o niskim poziomie odpowiedzialności), stara się teraz zasłużyć nowym patronom propagandowym (ci wolą się teraz nazywać PR manager) w prześciganiu się w zjadliwej krytyce wszystkiego co było, zapominając, że to, co jest teraz, też kiedyś będzie tym, co było. Odbiór treści dowolnego przekazu zależy oczywiście od biegłości przekazującego, ale i co jest najbardziej w tej sprawie istotne – od skłonności korzystania przez adresatów z analizy nie tylko swoich poglądów. Takich odbiorców nie jest wielu.

Genialny publicysta – Egon Erwin Kisch, który całe swe publicystyczne życie poświęcił, jak sądził, niesieniu prawdy, przekonał się ewidentnie, że pomimo wyrazów uznania, jakie otrzymywał od swych gorliwych wyznawców, nie zmienił ani losów Świata ani nawet Czech, Austrii czy Niemiec (czuł się obywatelem tych krajów). Nie zapobiegł ani I wojnie światowej, ani faszyzmowi, ani II wojnie. On – mistrz intelektu, nie miał za sobą wystarczającej masy społecznej, aby ruszyć „ bryłę Świata”. Ilość – w procesach społecznych – przechodzi w skuteczność (nie zawsze po prostu rozumianą jako jakość) tylko i jedynie, jeśli jest to większość parlamentarna. Można oczywiście inaczej, ale poza DEMOKRACJĄ. Jak mówią – po to JĄ wymyślono, abyśmy nie musieli się, co kilka lat (w Libii to trwało 43 lata) zabijać, przejmując władzę? Większość to nie tylko matematyczne określenie, ale jak to rozumiemy większa odpowiedzialność nie tylko za „swoich”, ale również za chwilową mniejszość. Prawa większości to nie tylko prawa do obsady głównych ról w tej sztuce, której nazwa brzmi gospodarka, przez „znajomych królika”. Taki teatr, jak Polska, musi się szanować, jak nie przymierzając La Scala lub Bolszoj Teatr. Tylko światowa jakość obsady! Straciłem przez ostatnie lata rządów poprzedniego reżysera, jak i teraz obecnego, nadzieję na profesjonalną obsadę głównych ról. Halabardnicy nie są istotni. Miałem teraz nadzieję, że skoro energetyka i kilka innych ważnych działów przeszła przed chwilą spod ministra skarbu do nowego ministra, to ten świadom swojej osobistej odpowiedzialności za powierzone działy, będzie miał prawo obsadzić je ludźmi, co do których jest pewien, że to jego zaufani i kompetentni ludzie. Czy tak się stało?

Zbliża się lato, a z nim letnie zagrożenie lokalnym niedoborem mocy w polskim systemie elektroenergetycznym. Takie doświadczenie już, jako Polska, mamy za sobą. Awarie takie zdarzają się również w innych krajach. Pamiętamy Kalifornię, Teksas, Wenezuelę, Peru, Niemcy. Ambicją operatorów  jest zapobieżenie takim samym przypadkom w przyszłości.

Czy nasi zrobią wszystko, aby tamte czerwcowe i sierpniowe doświadczenia się nie powtórzyły? Mam nadzieje, że nowi już wiedzą, co to jest bezpieczeństwo (energetyczne a nie osobiste) i jak należy o nie dbać. Materialnie patrząc, wierzę, że poprzednia ekipa zostawiła po sobie porządek nie tylko w papierach, ale i w realu. Od poprzednich awarii energetycznych nowych MOCY nie przybyło, nowych strategicznych linii energetycznych również (nie licząc połączenia z Litwą). Moim zdaniem nie można jeszcze spać spokojnie. I tyle tych refleksji na początek lata AD 2016.

Wrocław, 6 czerwca 2016

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ