Partner serwisu
19 lutego 2019

O co chodzi w „ustawie o prądzie”? Już łatwiej odcyfrować manuskrypt Voynicha.

Kategoria: Konrad Świrski komentuje

Na świecie jest kilka tajemniczych dokumentów, ale niewątpliwie najbardziej tajemniczym z nich jest tzw. manuskrypt Voynicha (Wojnicza). Michał Wojnicz to polski antykwarysta i księgarz (więc mamy też udział w tej historii), który kupuje tajemniczą księgę w roku 1912. Od tego czasu trwają do dziś nieustanne próby analizowania i odkrywania tajemnicy manuskryptu angażujące najlepszych językoznawców, najlepsze uniwersytety a nawet najsłynniejsze zespoły profesjonalnych kryptologów. Ich badania są jednak wciąż bezskuteczne, bo dalej nie wiemy co jest tak naprawdę napisane w tej książce.

O co chodzi w „ustawie o prądzie”? Już łatwiej odcyfrować manuskrypt Voynicha.

Dokładne badania za pomocą izotopów wskazują na czas powstania księgi pomiędzy rokiem 1404 a 1438. Składa się ona z 230 ponumerowanych welinowych stron (części brakuje) zapisanych tajemniczym pismem. To właśnie pismo jest największą zagadką, bo pomimo wysiłków zespołów, które złamały tajne kody w czasie II wojny światowej ani zaangażowaniu najlepszych językoznawców – manuskryptu Voynicha nie daje się racjonalnie odczytać. Pojawiło się wiele hipotez: od przypisywania autorstwa Rogerowi Baconowi (filozof i fizyk), Johnowi Dee (mistyk i alchemik) czy Jakobius’owi Sinapsius’owi (medyk i alchemik), którzy mieli w księdze zawrzeć tajemnicze receptury, a może i zaklęcia, po poszukiwanie analogii do języków starogermańskich, mandaryńskiego a czasami do khmerskiego lub laotańskiego. Niektórzy uważają, że jest to wyłącznie szyfr (znowu kolejne kilkanaście hipotez), inni że tajemniczy zapomniany język, a nawet niektórzy szukają rozwiązania w mikrośladach (mikrografia – drobne ślady zapisane w samych literach). Nie pomaga też analiza wielu obecnych na stronach manuskryptu obrazków – są to w większości tajemnicze rośliny – nie występujące nigdzie na świecie (najlepszym specjalistom botaniki udało się zidentyfikować zaledwie 2-3 podobne), albo tajemnicze układy gwiazd (nie występujące w znanym nam kosmosie). Są też czasami obrazy zielonych postaci mężczyzn i kobiet, zwykle też w tajemniczy sposób pojawiających się w bulwach nieznanych roślin. Księga pozostaje do dziś wielką nierozwiązaną tajemnicą (żadna z hipotez nie jest do końca przekonująca i uznana) i spoczywa w bibliotece Uniwersytetu w Yale (być może ktoś chciałby rozwiązać wreszcie tajemnicę).  Na koniec można przytoczyć ostatnie dwie hipotezy – pierwszą, że księga jest jedną wielką mistyfikacją, a cały alfabet, zdania i rysunki nie mają żadnego sensu, a zostały jedynie pracowicie stworzone dla wyłudzenia pieniędzy od bogatych kolekcjonerów rzadkich i tajemniczych ksiąg. Jest jeszcze druga hipoteza, którą szczególnie lubię, że cała księga Voynicha to sekretny opis świata aniołów – opis ich gwiazd i roślin – wszystko za pomocą prawdziwego anielskiego języka – i ten kto go pozna będzie mógł się z tą częścią nieznanego świata łatwo skomunikować.

Jeśli ktoś uważa z kolei, że sposób pisania tajemniczych ksiąg lub paragrafów całkowicie zaginął to jednak warto zwrócić uwagę na pewne działania legislacyjne (znowu udział naszego kraju) i tu przypomnieć sobie słynną już uchwaloną w grudniu „ustawę o prądzie” (Ustawa z dnia 28 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw). Pomimo wprowadzenia tej ustawy już ponad miesiąc temu, wciąż trwają prace najlepszych ekspertów (a nawet konsultacje z komisjami Unii Europejskiej) jak ustawa ma działać i w jaki sposób odbije się to na rynku energii i działaniu wszystkich jego podmiotów.

Próbując opisać o co chodzi, na początek można zastanowić się jak dotychczas tworzono ceny energii (kolokwialnie „prądu”) dla odbiorców:

  • Istniał rynek hurtowy i detaliczny
  • Na rynku detalicznym, firma sprzedająca i kupująca energię (firma obrotowa) wiedziała w przybliżeniu ile energii potrzebują jej odbiorcy w danym okresie i w danych godzinach
  • Na rynku hurtowym (rozsądna firma) zawierała kontrakty terminowe (np. roczna dostawa energii elektrycznej – można na giełdzie) w tzw. podstawie i szczycie i poza szczytem. Dodatkowo na tzw. rynku spotowym (Dzień Następny, Dzień bieżący) dokupowała energię (traderzy firmy ) szukając najlepszych okazji, tworząc portfel zakupowy
  • Dzięki zawartym kontraktom terminowym można było określić ceny zakupu energii na dany rok – a więc po dodaniu odpowiedniej marży, łatwo określić jaka powinna być cena dla klientów końcowych (zarówno indywidualnych jak i przemysłowych) – a więc przedstawić tzw. taryfę dla odbiorców (którą dla indywidualnych klientów zatwierdzał jeszcze Prezes URE)
  • Mniej rozsądne firmy nie zabezpieczały transakcji (nie zawierały kontraktów terminowych a tylko kupowały energię w hurcie „na bieżąco” – stąd też i problem – jak ceny hurtowe gwałtownie wzrosły to ich koszty zakupu wzrosły analogicznie  i przekroczyły przychody ze sprzedaży energii na rynku detalicznym (tu cen nie daje się zmienić szybko, ale dopiero po pewnym czasie)
  • Na skutek kilka czynników ceny energii na rynku hurtowym silnie wzrosły m.in. wzrost cen węgla oraz uprawnień do emisji CO2 (elektrownia węglowa produkuje trochę poniżej 1 t CO2 na 1 MWh i za taką emisję musi kupić certyfikat – choć w warunkach polskich jest to trochę bardziej skomplikowane, bo część certyfikatów jest darmowych). Ceny (średnia cena MWh) skoczyły na poziom ok. 300 zł /MWh (także w transakcjach terminowych na rok 2019) gdy poprzednio można było kupić energię mniej więcej po 170 zł/MWh. Obecnie rynek bardziej się uspokoił i ceny (rynek spot) wynoszą ok. 200 zł/MWh, ale cena na rynku terminowym (roczna 2019) dalej jest wysoka 260 zł/MWh.
  • Wzrost cen (i szczególnie wysoka cena w kontraktach terminowych na kolejny rok) spowodował propozycje nowych taryf dla odbiorów, które oczywiście zawierały odpowiednie podwyżki. Jako efekt uboczny propozycje powyżej przedostały się do dyskusji politycznej i medialnej, gdzie wszystkie strony zaczęły odpowiednio obrzucać się stwierdzeniami – podrożeje – nie podrożeje. Dla politycznej chęci ustabilizowania ceny energii wprowadzono ustawę – za którą notabene zagłosowali prawie wszyscy posłowie, wszystkich partii politycznych.

Ustawa „o prądzie” – stan obecny (czego można się domyślać z obecnej treści ustawy)   

  • Zostają zmniejszone stawki opłaty akcyzowej oraz tzw. opłaty przejściowej (to rekompensata za podpisane i rozwiązane z wejściem Polski do UE kontrakty na sprzedaż energii gwarantowane przez państwo – forma niedozwolona w UE, kontrakty były nawet na 25 lat – więc obecnie rekompensowane). Zmniejszenie tych opłat to forma zmniejszenia podatków państwowych (mniejsze wpływy do budżetu, a w opłacie przejściowej właściwe neutralnie – tam koszty państwa rekompensowane są przez wzrost cen na rynku hurtowym – wtedy mniejsze rekompensaty). Zmniejszanie opłat daje szansę na tańszą energię dla klientów indywidualnych (15 zł/MWh taniej z obniżenia akcyzy,  około 10-30 zł/MWh za opłatę przejściową – to dla tych co zużywają więcej energii niż 1200 kWh rocznie).
  • Wiemy, że ceny energii elektrycznej mają być zamrożone i przynajmniej dla odbiorców indywidualnych powinny być na poziomie jak w roku 2018 (ale nie wiemy jak to zrealizować)
  • Wiemy, że starty firm sprzedających mają być rekompensowane (jeśli mają kupować energię na rynku hurtowym drożej niż sprzedawać w detalu), również nie wiemy dokładnie jak ma to działać.
  • Dalej mamy być krajem realizującym europejską politykę (i dyrektywy) liberalizacji rynku energii jak również europejskie przepisy gwarantujące niezależność URE oraz niedopuszczające do nieuprawnionej pomocy publicznej dla przedsiębiorstw (trwają dyskusje z UE jak złożyć do siebie dwa niezbyt pasujące klocki).

Cały artykuł dostępny na konradswirski.blog.tt.com.pl

źródło: konradswirski.blog.tt.com.pl
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ